Polskie sklepy w Anglii sprzedają nie tylko polski towar, ale również klimat. Poszedłem dzisiaj do jednego, bo żona mnie poprosiła o zakup henny do rzęs. Od razu od progu uderzył mnie zapach stęchlizny i kapusty kiszonej. Szukam wzrokiem sprzedawcy, po chwili znajduję go zabunkrowanego za ladą. Pozostał niewzruszony moją obecnością. Moje "dzień dobry" pozostaje bez odpowiedzi.
-Co podać?
-Jest henna do rzęs?
-Jest.
-To poproszę.
-To będzie 3,69.
-Co podać?
-Jest henna do rzęs?
-Jest.
-To poproszę.
-To będzie 3,69.





















#koty #dobryuczynek
źródło: comment_YSDzUdJJTwyIA7rP9trtyGtnCZzdkHd3.jpg
Pobierz