Cała inba z Dariuszem to materiał na współczesną epopeję narodową albo przynajmniej mrożkowski dramat. Mamy tu hermetyczne środowisko firmy, prosperującej od lat jak skansen, ze ściśle ustaloną hierarchią. Nagle zjawia się młoda, uzdolniona artystycznie kobieta - symbol chaosu. Zamiast tworzyć kulturę, zmuszona jest projektować napisy na plastikowe bibeloty - ten symbol maszynowej bezduszności, pętającej twórczego ducha.
Wrzucona w radomską rzeczywistość Nina sama nie wie, że jest posłańcem bogów. Nie zdaje sobie sprawy, że
@eaxata: Trochę czasu minęło od odsłuchu. Pamiętam, że dużo nadziei narobił mi pierwszy singiel - Lux Aeterna. Szczerze spodobała mi się ta piosenka i nawet słuchałem na repeacie. Kolejny singiel, Screaming Suicide, to było już małe rozczarowanie, ale If Darkness Had a Son utrzymało moje zainteresowanie. Głównie za sprawą tego, że te single zajeżdżały latami 80, Kill'em Allem i taką wesołą heavymetalową prostotą (zwłaszcza Lux Aeterna).