Doświadczenie świadomego snu bardzo wpłynęło na postrzeganie przeze mnie otaczającego mnie świata. Jest jednak kilka snów, które świadome nie były, ale popchnęły mnie do zadawania pytań o naturę naszego jestestwa.
Jednym z takich snów był ten, w którym znajdowałem się na swoim osiedlu, na którym mieszkam. Wszystko się zgadzało, poza jednym szczegółem. We śnie znajdował się przy ulicy kiosk i nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby nie to, że w świecie na jawie on nie istnieje, a dodatkowo, we śnie miałem pamięć z nim związaną. Ten kiosk po prostu tam był od mojego dzieciństwa, znałem sprzedawcę i często robiłem w nim zakupy.
@psiversum: no, może tak jest. Raczej zbadane jest, że sen to fikcja (inne fale mózgowe) a rzeczywistość to rzeczywistość przynajmniej tak jak ją rozumiemy. Nie widzę powodów dlaczego myśleć, że sen jest prawdziwszy i to jakieś inne światy. Żeby chociaż był dowód na wspólne śnienie to by się dało badać a tak to wytwór naszych mózgów, każdego z osobna. Możesz se bączka puścić, Di Caprio tak robił.
Hej. Z góry Was przepraszam, że taguję #linux i #komputery, a piszę w sumie w innym temacie. Jestem częścią społeczności Linuks i bardzo potrzebuję porady innych ludzi. Przy okazji, tagując #linux pomagam temu wpisowi nie zniknąć na ciągle rozrastającej się ścianie mikrobloga. Wpis ten wkrótce usunę, żeby nie zaśmiecał tagów.
Bardzo potrzebuję porady w sprawie poszukiwania pracy. Chorowałem na złośliwy nowotwór, który w wielu miejscach połamał mi kręgosłup, czego efektem są pewne moje ograniczenia fizyczne. Nie poruszam się na wózku, chodzę, ale z powodu bólu zażywam fentanyl. Jest oczywiście dużo lepiej, bólu samego z siebie nie odczuwam i dawkowanie znacząco zmniejszyłem.
Myślę też o kanale na YT, ale to byłby bardziej poboczny projekt, przynajmniej przez dłuższy czas (o ile się by rozkręcił).
Wszyscy myślą i an myśleniu się kończy bo to nie jest taka prosta sprawa.
Jak nie potrzebujesz jakiejś super kasy to możesz poszukać w instytucjach publicznych (czyli przeglądasz BiPy). Te powinny być zobowiązane w pierwszej kolejności zatrudniać ludzi z niepełnosprawnościami.
Możecie polecić jakieś narzędzia developerskie do Firefoxa?
Normalnie to co udostępnia Firefox to jakaś porażka. Niby jest ruller dla całej strony, ale #!$%@? to w ogóle daje, bo jest prawie zawsze daleko od obiektu, który nas interesuje. Nie daje też żadnych funkcji. Jeżdżę po tej linijce i nic. A spodziewałem się, że będzie np. rysować linie w dół lub w bok, dzięki którym można ocenić, czy obiekty są równo.
Wow. Nie sądziłem, że rośliny na balkonie mają rzeczywiście tak duży wpływ na temperaturę na samym balkonie, jak i w domu.
Z sąsiadem zrobiliśmy pomiar temperatur na swoich balkonach, które są obok siebie. U mnie są rośliny, a u niego praktycznie nie.
U mnie wychodząc na balkon ma się rośliny przed sobą, za sobą i obok siebie z każdej strony. Można spojrzeć w dół i widzi się rośliny. W górę i widzi się rośliny. Pomidory, drzewka owocowe, zioła, wysokie kwiaty polne, drzewka, siewki, itd.
Się kuźde zastanawiam tak, paczemu ten Firefox w ułamkach mi piksele liczy i nie mogę zrobić układu pixel-perfect. Funkcja calc(100% - 50px) wychodzi mu raz {X}px, a raz {X-1}px.
Tak se myślę, kminię, dumam sobie i doznałem olśnienia. W about:config ustawiłem sobie skalowanie tego #!$%@?, wielgachnego interfejsu. W polu layout.css.devPixelsPerPx mam wartość skalowania 0.8.
W ten sposób wszystko było skalowane – zarówno interfejs, jak i strony internetowe. Ciekawi mnie
Hej. Mirki i Mirabelki mam pytanko. Jest tu ktoś kto zna silnik Godot lub inny, który nadaje się do tworzenia izometrycznych gier 2D? W sumie chodzi o coś co działa mniej więcej, jak Tycoony.
Chciałby ktoś pogadać chwilę? Może być oczywiście tutaj, publicznie. Po prostu dajcie znać, że jesteście.
@psiversum: pracowałem troche w Godocie na izometrycznych tilemapach w 2D i wydaje mi się ze jeżeli chciałbyś robić grę tycoon to Godot tych tilemap nie ma na tyle rozwiniętych żeby to dobrze działało (ale to też zależy co dokładnie byś chcial), wydaje mi się, choć nie jestem pewny że w jakimś Unity może być taka gra o wiele wygodniejsza do zrobienia.
@psiversum: Generalnie nie musisz używać żadnego dużego silnika, żeby osiągnąć rzut izometryczny. Wystarczy konkretny framework graficzny, lub bardziej ogólny framework do gamedevu - ja kiedyś robiłem gierkę w rzucie izometrycznym(EasyCity) w czystej Javie z wbudowaną biblioteką graficzną (Java2D) i bawiłem się w Pythonie z podobnym rzutem, tutaj są efekty: https://www.youtube.com/@horuscoming/videos Teraz pracuję używając Solar2D, gdzie programuje się w LUA (ale linku do rezultatów niestety upublicznić nie mogę, ew na PW).
Tęsknię za starymi interfejsami. Teraz wszystko jest tylko toporne, brzydkie, nijakie i jeszcze ciężkie.
Najgorsze są przeglądarki internetowe. Jakby tak wyglądał program w 2000 roku to by człowiek się zastanawiał, dlaczego mu się renderowanie interfejsu popsuło.
@psiversum: @Kryspin013 już służę :) otóż spójrzcie na screena - bajecznie prosta obsługa bez żadnych zagwozdek w stylu "w jaki sposób zapisać i wyjść?!" idealnie sprawdza się w różnego rodzaju prostych edycjach plików konfiguracyjnych i gorąco go polecam :)
Jakoś w 2018 roku kupiłem buty do biegania w Dekatlonie. Dałem koło 130 zł. W sumie to drugie buty z Dekatlona (te w zasadzie dokupiłem), bo pierwsze kupiłem tego samego roku za jakieś 79 zeta.
Obie pary butów mam do dzisiaj. Od 2019 to tylko w nich chodzę. Codziennie. Mam je, więc 6 lat i nadal są w świetnym stanie, nawet wizualnym. Praktycznie, wyglądają, jak każde inne moje dotychczasowe buty po 2 miesiącach chodzenia.
Moje ostatnie najlepsze buty to były Jordany za ponad 200 zł, które miałem jako nastolatek. Wytrzymały 5 lat ciągłego użytkowania. Zajechałem je codzienną grą na wątpliwej jakości betonowych boiskach. Spokojnie, jednak, wytrzymałyby i 10 lat zwykłego chodzenia.
Dzisiaj zrobiłem sobie ciasto na zimno z owocowych galaretek, kefiru i krakersów. Testuję różne składniki. Robiłem już na śmietanie i jogurcie. Na kefirze wyszło chyba najlepiej.
Ciasto wygląda jak szarlotka, pachnie jak szarlotka, smakuje jak szarlotka i kurde mdli mnie jak po szarlotce. Czarna porzeczka z pomarańczą daje chyba ten smak.
A, żeby było śmiesznie to tym razem udało mi się moje ciasto na zimno przypalić...
Chyba każdy z nas wychował się na jakimś systemie operacyjnym, do którego dzisiaj porównuje inne. Wielu, widzę, zapomina, że przez wiele lat każdy z nas uczył się tego jednego, konkretnego systemu, dokładnie w tym czasie, kiedy nabieraliśmy wprawy w precyzyjnym używaniu myszki i sprawnym odszukiwaniu klawiszy na klawiaturze. Całe lata mijały, jak wykonując najróżniejsze proste czynności, uczyliśmy się przy okazji systemu. Finalnie, właśnie ten jeden system stał się nam znajomy, w pracy, z którym czujemy się pewnie.
Zmieniając ten pierwszy system na jakikolwiek inny, wielu się wydaje, że mając wieloletnie doświadczenie w pracy z komputerem, bez problemu powinni odnaleźć się w dowolnym systemie operacyjnym. Niektórzy nawet opierają swoje przekonanie o zawodowe doświadczenie, zupełnie ignorując lata spędzone na nauce dotychczasowego oprogramowania.
@psiversum: ja jak przesiadywałem się z Windowsa na Maca, to praktycznie nie miałem problemów i czułem się, jak u siebie. Jest po prostu dobrze zaprojektowany. Z Linuksem to inna bajka.
@psiversum: Wokół linuxa narosło mnóstwo mitów i półprawd. Męczą mnie zarówno opinie, że ten system ssie i nie nadaje się na biurko dla zwykłego usera, jak i wypowiedzi wojowników ciągle odkręcających te same mity i rzucając ciągle te same wyświechtane frazesy, od 10 lat nieaktualne, bo to już dawno przestało być problemem jednego czy drugiego systemu.
A śmieszne jest też to, że gdy pod linuxem ktoś napotyka problem, to zaraz
Czy jest jakaś mini drukarka do etykiet, która działałaby przez USB jak zwykła drukarka, bez żadnej dedykowanej aplikacji? A w zasadzie to interesuje mnie nawet nie tyle drukarka do etykiet co po prostu coś co umiałoby drukować małe karteczki. Po prostu nie musi być to stricte przyklejalna etykieta.
Niektórzy użytkownicy do zarządzania plikami używają menadżerów dwu-panelowych. Najpopularniejszym takim narzędziem jest konsolowy Midnight Commander (mc). Nie wiem, czy można łatwo wskazać lidera wśród graficznych jego odpowiedników. Na pewno liderem nie jest program, o którym chcę dzisiaj napisać, choć jest to zdecydowanie najlepszy, graficzny, dwu-panelowy menadżer plików.
Mowa o Workerze. Jest to niezwykle konfigurowalny i super lekki menadżer, który choć tuż po instalacji jest gotowy do używania to wymaga jednak przynajmniej godziny do dostosowania go pod swoje potrzeby. Większość z tego czasu poświęcimy oczywiście na ustawianiu funkcji przycisków, których będzie tyle, ile sami zechcemy, bo nie jesteśmy ograniczeni standardowymi dziesięcioma przyciskami funkcyjnymi.
Zastanawiam się, czy są jakieś obiektywne "benchmarki" wydajności pracy z systemem plików obejmujące różne menadżery.
@horus666: Ja nie znam. W sumie się nie interesowałem. Z dużą ilością plików pracowałem w MC i Vifm. Oba najpierw szybko skanowały katalogi i potem po kolei kopiowały. Raczej nie było różnicy w prędkości. Tutaj byłaby bardziej kwestia możliwości kopiowania w tle, uruchamiania wielu takich procesów kopiowania, łatwe zarządzanie procesami działającymi w tle, łatwe zarządzanie reakcją programu na obecność plików o tej samej nazwie oraz możliwość łatwego ustalenia, które pliki się nie przekopiowały.
Teraz nie jestem pewien, ale któryś program odznaczał ładnie przekopiowane pliki, ale nie odznaczał tych, które się nie
@wykop @Moderacja @m__b: nie działa menu kopiowania, edytowania i usuwania. Znaczy działa. Już nie działa. O teraz działa. A nie, jednak nie działa. Dalej nie działa. Nie, jeszcze nie działa. O, działa. Przestało działać. Nie działa. Nie, nadal nie reaguje. Dobra, zadziałało. I cyk, już nie działa.
@wykop: oczywiście, że używam. Dużo siedzę na wykop i gdybym nie blokował reklam to bym za prąd sporo musiał dopłacać. Włączenie adblocka od razu zmniejsza pobór mocy i nawet temperatury są niższe.
Doświadczenie świadomego snu bardzo wpłynęło na postrzeganie przeze mnie otaczającego mnie świata. Jest jednak kilka snów, które świadome nie były, ale popchnęły mnie do zadawania pytań o naturę naszego jestestwa.
Jednym z takich snów był ten, w którym znajdowałem się na swoim osiedlu, na którym mieszkam. Wszystko się zgadzało, poza jednym szczegółem. We śnie znajdował się przy ulicy kiosk i nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby nie to, że w świecie na jawie on nie istnieje, a dodatkowo, we śnie miałem pamięć z nim związaną. Ten kiosk po prostu tam był od mojego dzieciństwa, znałem sprzedawcę i często robiłem w nim zakupy.
Kiedy
Możesz se bączka puścić, Di Caprio tak robił.