O. Szustak zmieni portal dominikanie.pl w katolickiego Netflixa? Wiara na nowo.

Internetowy „marketing Jezusa” przynosi efekty i pozwala społeczności budować własną, nową katolicką tożsamość. Możliwości Facebooka i YouTube sprawiły, że jak grzyby po deszczu wyrastają ewangelizatorzy nowego typu — duchowni, zakonnicy i świeccy, głoszący on-line świadectwa religijne.
z- 211
- #
- #
- #
- #
- #








Mając własny rozum człowiek zadaje sobie sporo pytań, na które niekoniecznie znajduje odpowiedzi. Rozmawiałem ze znanym księdzem, który uczestniczy w egzorcyzmach ale sam nie jest egzorcystą. Niestety nie uzyskałem od niego satysfakcjonującej odpowiedzi. Chodzi mi tutaj o prawidłowość dotyczącą osób opętanych. KAŻDY rzekomo opętany obraca się w środowisku osób wierzących (rodzina, znajomi) lub jest satanistą (w zasadzie też wierzy, ale wywyższa "złego"). Wspomniany ksiądz
ale Ty pewnie i tak nie zrozumiesz, katolicy tak mają - racjonalne argumenty odrzucają i trzymaja się swoich iluzjonistycznych racji, bo w takiej grupie się obracją, mówi o tym eksperyment Ascha
mógłbym Ci tak argumentować i sypać terminami naukowymi ale nie ma to sensu, bo i tak tego nie przyjmiesz do wiadomości ¯\_(ツ)_/¯
@carbyne nie ma co, szkoda strzxępić ryja
Czytałeś może ten artykul z focus.pl o opętaniach który przytoczyłem? Cytat z niego:
"Przed rozpoczęciem ceremoniału egzorcysta powinien wysłać pacjenta na konsultacje do psychiatry lub psychologa, by wykluczyć opętanie fałszywe. Trudno jednak ocenić jakość tych badań – tym bardziej że według medycyny coś takiego jak opętanie prawdziwe nie istnieje. „Nie znam psychologów ani psychiatrów, którzy by odsyłali pacjentów do
Mój drogi, medycyna ich nie wywołuje! Ona je ODKRYWA! Medycyna czy nauka zjawiska do tej pory niewyjaśnione zaczyna nazywać. Rozwój człowieka powoduje, że rzeczy do tej pory niezrozumiałe zaczynają być rozumiane
tak podsumuję nasz rozważania:
"Najgorzej dzieje się, kiedy do interpretacji danych naukowych zabierają się ideolodzy".
Bardzo zachęcam Cię do przeczytania
Pozdrawiam