Ja jestem zdania, że generalnie mało komu można się wygadać i mało kto naprawdę chce słuchać naszych żalów. Później jak taki przegryw ma w miarę wyrobione zachowania społeczne, to wie, że z pewnymi rzeczami nie warto się wyświetlać w towarzystwie, no i kisi to w sobie. I tutaj zbawienny jest święty tag lub inne podobne miejsca w necie.