Pierwsze 200km w tym roku :) Start 5:30, ubrany byłem lekko, bo w perspektywie 20°C. To się trochę zemściło, bo zmarzłem na maksa, a ciepło zaczęło się robić około ósmej. Z powodu wychłodzenia straciłem sporo energii i motywacji, ale się nie poddawałem. Niestety ale wtedy pojawił się wiatr w twarz i było kilka kryzysów. Sporo czasu ukradło mi szukanie izotoników po drodze, nie wiedziałem, ze
Dziś robiłem z domu i cały ranek świeciło słońce, zachęcając do pójścia na rower i mnie przekonało. Na początku okazało się, że w odróżnieniu do wczoraj, wieje. Trudno se myślę, jakoś z tym wygram. Chciałem pojechać dookoła Kampinosu, ale po przejechaniu około 10km dopadł mnie śnieg z deszczem. Trochę mnie zmoczyło, a do tego szły następne chmury więc zmieniłem plan. Wróciłem, zachowując bezpieczną odległość od domu,
@metaxy: Ja generalnie nie jem takiego żarełka, chociaż pyszne jak cholera, ale czasami łapię smaka i jak nie dam upustu kupkom smakowym, to mi spokoju nie da ( ͡°͜ʖ͡°)
@michnic: Ja uwielbiam i jem tak z raz na 2 tyg. Przy takim spalaniu jak moje to się patrzy co ma więcej kalorii, a nie jak reszta społeczeństwa - co mniej. Jak się w Tłusty Czwartek dowiedziałem, że pączek nie ma 500kcal tylko jakieś 300-350 to mój światopogląd runął...
61 szosa Przestało wiać, więc ruszyłem. Jakimś szczęściem padało wszędzie gdzie byłem, ale zanim tam dotarłem. To się nazywa mieć farta :). Zimno jak cholera, dobrze, że ubrałem się ciepło.
Rano z wiatrem i nawet pogodnie, więc pokusiłem się o dłuższą przejażdżkę w drodze do pracy. Powrót, to już męka. Wmordewiatr, desz, śnieg i zimno. Idź pan wchuj...
Po pierwszych wezwaniach na ćwiczenia mobilizacyjne zrobiła się ogólna wrzawa i poruszenie. Kogo wojsko może powołać na ćwiczenia? Kto dostanie kartę mobilizacyjną? Szersze i bardziej rzetelne spojrzenie na ten temat.
@wodzu_twardy_pal: Też byłem w Nadwiślańskich. JW 2610 jesień 99 :). Miałem wezwanie do WKU jakoś w lutym, ale że mam kontuzję nogi, to pani zapisała mnie na listę rezerwowych, gdyby nie uzbierała na ćwiczenia wymaganej ilości rezerwistów.
Najgorsza pogoda jaką trafiłem od wielu miesięcy. Wichura, grad, deszcz i na dokładkę zimno. Całą zimę nie było tak źle jak dziś. Podmuchy takie, że rower w miejscu stawał. Oby szybko przyszła poprawa.
Dziś robienie nogi, a że w Warszawie, to jazda nad Wisłą. Najpierw podjazd Karowa. Później Dzień Świstaka na Karowej i Oboźnej. Następnie Książęca, Górnośląska i na koniec Agrykola. A to wszystko przed śniadaniem, chociaż nie na głodniaka :)
Dziś czasówka, w celu sprawdzić ile mogę. Pogoda oczywiście nie pomagała, ale taka jest wiosna. Co by nie mówić, było szybko i mocno i jest nawet fajny wynik, średnia powyżej 30km/h. Punkt odniesienia został wyznaczony :)
Wczorajsza pracadom i dziś prawie praca... Jakieś 3km od roboty złapałem kapcia i musiałem pospacerować z rowerem. Dętka i pompka zostały w domu i nie było jak przywrócić sprawności. Po robocie wracałem autobusami. Przesrane. Stoisz w korkach, nie ma świeżego powietrza i każdy się na siebie pcha. Czasami fajnie przypomnieć sobie, dlaczego przyjemniej jest dojeżdżać rowerem.
Popołudniu, po tygodniu przerwy, szosa. Brakuje mi czasu na jazdę MTB i szosą, muszę znaleźć jakiś klucz. Dziś bez zdjęcia, bo już ciemno było, w zamian statystyka
Pierwsze 200km w tym roku :)
Start 5:30, ubrany byłem lekko, bo w perspektywie 20°C. To się trochę zemściło, bo zmarzłem na maksa, a ciepło zaczęło się robić około ósmej. Z powodu wychłodzenia straciłem sporo energii i motywacji, ale się nie poddawałem. Niestety ale wtedy pojawił się wiatr w twarz i było kilka kryzysów. Sporo czasu ukradło mi szukanie izotoników po drodze, nie wiedziałem, ze
źródło: comment_bcDOtoAqNYUzzUttPBd8nAahpXMjM58b.jpg
Pobierz