Dziś terapeutka pochwaliła mnie za to, że walczę ze swoimi wyzwalaczami. Opowiedziałem jej o tym, że dziś poszedłem do paczkomatu obok sklepu i nie kupiłem 200, a tak zazwyczaj było na wyjściu do paczkomatu. W niedzielę poszedłem do żabki po coś i tak samo żadnego 200 nie wziąłem, chociaż zazwyczaj niedzielne wyjścia do żabki po coś były pretekstem do wzięcia 200. Ciężko się wychodzi z tego gówna, na prawdę żałuję, że doprowadziłem
@grzes1290 powodzenia Mirek jestem z Tobą. Przechodziłem to samo. Już ponad 7 lat alkoholu nie piję i nie wyobrażam sobie powrotu do niego. Ciężko jest na początku, ale z czasem widzi się mnóstwo plusów trzeźwości
Jadę właśnie busem do Lublina i są jakieś remonty dróg, a kierowca nie wie jak jechać i pyta się jakiś starych bab pasażerek jak jechać. Póki co jedziemy polną drogą rozpadającym się busem xD
@konrad-kli: Serio, jak słyszę konkubent albo konkubina to momentalnie przed oczami patola. Według mnie dobrze brzmi właśnie partner/partnerka, tylko gdzieś słyszałam/czytałam, że bardziej odnosi się do partnera biznesowego, a nie drugiej połówki. Ale z pewnością brzmi neutralnie niż taka właśnie konkubina czy konkubent.
Napisałem w liście zakupów "kup sobie coś ładnego" i chciałem kupić figurkę dinozaura, ale jednak kupiłem ser. I teraz w mojej lodówce mieszka taki przystojniak
A tak już na serio, to nie lepiej by było to poświęcenie przekuć w coś wartościowego i trwałego jak np. pomoc innym w sensie dawania wędki zamiast ryby by pozostawić świat nieco lepszym miejscem? W Indiach przez tysiąclecia było miliony sadhu którzy poświęcili swoje życie ascezie (nawet Siddhartha podążał tą drogą zanim zauważył że prowadzi ona donikąd) a większość Indii nadal żyje