[AMA] Nasza babcia Wiktoria, w wieku 12 lat została zesłana z rodziną na Syberię
![[AMA] Nasza babcia Wiktoria, w wieku 12 lat została zesłana z rodziną na Syberię](https://wykop.pl/cdn/c3397993/link_FNZsSSXCMe9Yow46SLn0t8tnRu6DQ4fZ,w220h142.jpg)
Opisała swoje wspomnienia, a my je wydaliśmy. Zapraszamy do zadawania pytań pani Wiktorii Malinowskiej. Krótka historia Babci i jej rodziny, streszczenie książki "Zapamiętane, Opowieść sybiraczki" oraz historia naszych zmagań z jej wydaniem w opisie.
z- 193
- #
- #
- #
- #
- #
- #

"W 1945, kiedy wiadomo było, żekiedyś wyjedziemy, kołchozowa władza zmieniła radykalnie swójstosunek do nas. Już nikt nie pędził nas do pracy batem, raczejgrzecznie zapraszano. (...) Doszły słuchy, że kierowcyutrudniają podróż na różne sposoby i żądają samogonki. Kupićnie ma gdzie, trzeba wypędzić swoją. Wybór, jak zwykle, pada namnie. Mam zaopatrzyć w a-----l nas i ciotkę. Procedurę znałam.Bardzo prymitywną aparaturę pożyczyłam od Bieregowych i zabrałamsię
ARESZTOWANIE
Po bardzo mroźnej zimienastąpiła dosyć wczesna wiosna. Intuicyjnie czuliśmy, że cośgroźnego wisi nad naszymi głowami. Wielkanoc, która w owym 1940roku wypadała 8 i 9 kwietnia była bardzo pogodna i ciepła. Okazałosię, że my, dziewczyny z sąsiedztwa, zbyt ciepło ubrałyśmy sięna rezurekcję i wracając do domu obiecałyśmy sobie w następnąniedzielę wystroić się do kościoła wiosennie.
O naiwności nasza!
część 2:
WYWÓZKA
Narazie siedzimy w ciemnym wagonie gdyż małe okienka, gdzieś tam poddachem, są na głucho zamknięte metalowymi okiennicami. Kulimy sięwszyscy na pryczach, nie widząc się nawzajem. Czasami ktoś sięodezwie i znowu milczenie. Przecież się jeszcze nie znamy, niewiemy, kto jest kto i skąd pochodzi. W tej chwili dzielimy jedynieten sam los, tę samą gehennę.
Po kilku godzinach lody zostająprzełamane. Hasło daje Rutkowska z Grabowa, która nie może
cz3. Rano władza o nas zadbała.Zgodnie z obietnicą zaczęto wypuszczać za potrzebą. Trzeba byłokucać tutżeprzy wagonie, u stóp pilnujących nas z karabinami konwojentów.Mimo straży trzy osoby i tak uciekły: Ludwika Grygo z Biernatek,młodziutki Piotrek Jagłowski z Netty i jakaś samotna pani, chybażona wojskowego. Zapowiedziane było na samym początku, że zaczyjąś ucieczkę odpowie rodzina, jednak tym razem obyło się bezkonsekwencji. Konwojenci przeboleli starszą panią Grygo, nie mielikogo ukarać w przypadku
cz4. Krysię Ellerównę nazwaliśmywkrótce naszym Słoneczkiem. Była uczennicą trzeciej klasy. Bardzoprzejęta nauką, zdolna, inteligentna, spokojna. Buzia okrągła,niebieskie oczy i dwa jasne warkoczyki. Do wagonu weszła w czarnymsatynowym fartuszku z białym kołnierzykiem, z tornistrem naplecach. Mimo wszystkich niewygód i trudności zawsze pogodna,uśmiechnięta, pochłonięta nauką. Sama sobie zadawała lekcje, apotem sumiennie je odrabiała w bardzo niesprzyjających warunkach. Wczasie jazdy czytała, uczyła się tabliczki mnożenia i wierszyków,które później nam deklamowała. Każdy postój
A co jedliśmy, kradzione zboże, kradzione kartofle, obierki od ziemniaków (sypaliśmy je na płytę i jedliśmy jak teraz chipsy), zioła, pieczarki, bo rosły na stepie. Parę razy ukradłam śmietanę, gdy wodziłam ją wozem do innej wsi do skupu. Czasami gotowaliśmy zupę na obierkach i łupinach z przenicy. Gdy po pięciu latach przenieśliśmy się w
@Melodykop: Tak, grzebanie zmarłych to bolesny temat. Ludzie umierali wskutek epidemii malarii i czerwonki, niedożywienia, wycieńczenia, chorób, z którymi przyjechali jeszcze z Polski, a których nie było czym leczyć. Jeśli umierali wśród bliskich, to rodzina zdobywała deski, by zbić trumnę i robiła wszystko,
Nie mam żalu do Boga, ale mam żal do ludzi. Że potrafią robić straszne rzeczy.
Ale też nie wszyscy. Na Syberii widziałam też wielu ludzi dobrych i szlachetnych: Polaków, Niemców, Rosjan. Może najmniej Rosjan, bo oni czuli się panami sytuacji.
Teraz pozostaje strach, bo ja wiem, co to jest obecny rosyjski ustrój. A Rosja jest, mimo wszystko, potęgą.
Tak. Na fali tej amnestii wypuszczono część więźniów, pozostałą dopiero w 1944. Ci, co opuścili obozy w 1941, zazwyczaj udawali się do Buzułuku, Czak Paku i innych miejscowości, gdzie formowała się Armia Andersa. Ci, co w 1943 -
Widzę, ale niewiele. Konsekwencja z jaką to robią, ta sama. Ale zbrodni trochę mniej i na mniejszą skalę. No i nie ma deportacji na Sybir. Może dlatego, że świat patrzy, tak nie hulają.
Tam, gdzie byłam, nie zdarzały się takie akcje. Nie było sensu na tym bezkresnym pustkowiu sprzeciwiać się komukolwiek, bo za to wysyłano do łagru. A w domu zostałyby małe dzieci, na pewną głodową śmierć.
Owszem, kiedy kazano nam pracować w Boże Ciało, zniszczyłam kosiarkę, sprytnie wsadzając tam metalowy pręt. I choć kowal wrzeszczał: Ty sabotażnico!, niczego nie mógł mi udowodnić.
Było też cmentarzysko bydęce, z padniętymi zwierzętami między wioskami, który odwiedzały wilki. I z