@eaxata Znam gościa którego baba puszcza tylko na ryby z domu, więc raz albo dwa razy w roku bierze cały sprzęt wędkarski, mówi że jedzie nad jezioro, a w rzeczywistości jedzie z kumplami do lasu, #bushcraft chleją tam do upadłego, itp. A jak wraca to jedzie do sklepu rybnego i kupuje świeżą rybę żeby baba miała na obiad i nie darła ryja że jeździ nad to jezioro i nawet
Jak sobie radzicie z przebodźcowaniem? Głównie chodzi mi o takie doraźne metody, kiedy na przykład tzw meltdown was złapie gdzieś poza domem, kiedy się absolutnie nie macie możliwości gdzieś urwać i sobie przez resztę dnia pobyć w ciszy samemu. Mam taki problem, że jestem w pracy na wyjeździe, mieszkam z dwójką obcych ludzi w pokoju i jeden z nich strasznie hałasuje. Trzaska drzwiami i drzwiczkami od szafek, zamiast coś położyć to to
@njdnsjdnjs: mam, powiesiłbym się albo ich obydwóch udusił poduszką w nocy jakbym nie miał xD No ale nie mogę cały dzień siedzieć w zatyczkach do uszu przecież.
@eaxata dobre ANC to też tryb transparentny. Łapie głos i tłumi hałasy w zależności od tego jak ustawisz. Opcja nr 2 przegadać problem z współpracownikami.
Znikąd pomocy, dosłownie. Nie mam pojęcia co jeszcze mogę zrobić. Nie mam się do kogo zwrócić. Jedyna opcja jaką widzę, to pójść do psychiatry po jakieś prochy i po prostu chodzić naćpany lekami cały czas. Mimo że to nic nie zmieni, to przynajmniej będę #!$%@? miał. Nie stać mnie na terapię, która mogłaby mi potencjalnie pomóc. Nie chcę tak żyć. Przykro mi, że całe życie mnie omija. Że tyle mnie już bezpowrotnie
@basicname0: no właśnie, czyli leczenie objawowe. Ibuprom na raka mózgu. Też mi się świat nie podoba i nie potrafię się do niego przystosować, ale mam cień nadziei jeszcze, że być może kiedyś będę w stanie kawałek tego świata przystosować do siebie. I że być może znajdę jakiś sposób na to, żeby sobie pomóc, a jak już sobie pomogę, to może znajdzie się ktoś, kto mnie zaakceptuje takiego jakim jestem i
@eaxata: w delegacji to trzeba lokalne bary poznawać. Idź do jednego, od razu barmance/barmanowi powiedz żeś na delegacji i żeby dobre lokalne piwo zarekomendowała, i spytaj gdzie tu można wyjść po pracy. Pytaj głośniej tak żeby ludzie słyszeli, i tak się zacznie gadka z lokalnymi.
nigdy nie będę tak cool jak frank zappa przybijający prawą ręką piątki ludziom z pierwszego rzędu jednocześnie nie przerywając grania jednej z najlepszych solówek na gitarze jakie w życiu słyszałem
#asperger here, więc bądźcie proszę wyrozumiali Współlokatorka sobie dzisiaj zaprosiła gacha na noc. Leżą sobie w salonie na kanapie, heheszkują, leci głośno muzyka, winko i tak dalej. I generalnie miałbym to w dupie, gdyby nie fakt, że do mojej sypialni w której jest tak naprawdę tylko łóżko i szafa wchodzi się bezpośrednio z tego salonu. Oddzielają mnie od nich tylko cienkie w całości przeszklone drzwi. Żeby pójść do kibla, to
#!$%@? zatruwa mi całe życie. Nic przez nie nie mogę robić, bo czegokolwiek rzekomo fajnego nie spróbuję, to zaraz się zaczynam czuć jak zjeb. Nie mogę sobie iść na koncert albo do kina, bo sam fakt uczestniczenia w fajnym wydarzeniu zaraz mi przyćmiewa np to, że jestem na nim sam. Nigdzie się nie odnajduję, gdzie nie pójdę to mam paranoję, błyskawicznie od siebie odstraszam nowych ludzi, starzy ludzie nie chcą mnie znać
@Strigiformesman: kiedyś myślałem o zostaniu takim polskim Hitlerem XXI wieku, ale potem przeczytałem kilka biografii Hitlera i do mnie dotarło, że to był człowiek o wybitnych umiejętnościach interpersonalnych. Gdybym był Hitlerem, to bym pewnie zdechł z głodu we Wiedniu w przytułku dla bezdomnych.
@eaxata: mam podobnie, juz od podstawówki mialem takie mysli o sobie a nasiliły się one bardziej od gimnazjum jak np. szedlem czy jechalem do szkoly i w szkole i po szkole i przed snem itd
źródło: 05wedkowanie_na_podlasiu_ny_djbanan
Pobierz