Za maleńkości, w podstawówce wracając do domu mijałem zawsze księgarnie Akademii Rolniczej, jako że zapach książek był miły moim nozdrzom często tam zachodziłem. Pewnego dnia na dziale Hodowla zwierząt zobaczyłem to wydanie znanego powszechnie dzieła. Oczywiście wtedy go jeszcze nie znałem, więc śmiechom nie było końca kilka lat później. Myślę, ze zamawiający sugerował się okładką. Czyli, nie warto oceniać po okładce.
Czasem (prawie zawsze w określonych sytuacjach bądź w stosunku do określonych osób) zachowuje się żałośnie i nawet zdaje sobie z tego sprawę ale ciężko inaczej