Wszyscy plusujący otrzymają zdjęcia pewnej artystki urodzonej w Czechach na PW. Zaufajcie mi, nie jestem jak te chamy co wam w twarz mówią że nic nie wyślą i naprawdę nie wysyłają, ja wam mówie że wyśle, a dodatkowo gwarantuje wam ubezpieczenie w postaci zwrotu plusików w przypadku niezadowolenia. ( ̄෴ ̄) #ewafarna
Dziś druga część opowieści o licytacjach komorniczych, upadłościach konsumenckich i odkrywaniu przeszłości poprzedniego właściciela. Poprzedni wpis znajdziecie tutaj. Nie spodziewałem się że aż takie zainteresowanie wzbudzi ta historia. Zacznę od opisu drugiej licytacji, informacje o zakupie od syndyka zaczynają się od akapitu “ETAP 2”.
LICYTACJA NR 2 - Licytacja której nie było, czyli o tym, jak wolne sądy mamy w Polsce
Niecały miesiąc po licytacji domu na Suchaninie trafiliśmy na ogłoszenie licytacji domu w znacznie lepszej dzielnicy, w linii prostej mniej niż 4 kilometry do fontanny Neptuna na Długiej. Dom bliźniak, o sporej powierzchni, działka niewielka, ale ze sporym potencjałem i kolekcją pięknych, wysokich świerków. Przejechaliśmy się popatrzeć z zewnątrz, po czym stwierdziliśmy, że chyba warto spróbować.
W nawiązaniu do wpisu sprzed prawie 7 miesięcy: po całej serii zwrotów akcji: licytacjach komorniczych, bitwach z sądami, pertraktacjami z syndykiem oraz gonitwą po kredyt, stałem się ostatecznie właścicielem wymarzonego domu. Dla krzewienia wiedzy w internecie, postanowiłem opisać jak przebiegały te perypetie, bo może ktoś z was będzie także próbował kupić nieruchomość przez licytacje komornicze i / lub na przetargach u syndyka. Niestety wyszła dość długa lektura, którą musiałem rozbić na dwa wpisy. To jest część pierwsza.
PRELUDIUM
Dwa lata temu postanowiliśmy z różowym kupić wreszcie jakieś większe lokum. Krótki rzut oka na ceny mieszkań deweloperskich, a szczególnie po porównaniu ceny do tego co oferowały, spowodowały generalny skręt kiszek. Niewielkie mieszkanka, z miejscami garażowymi w hali, z małymi balkonami i bez choćby kawałka ogrodu, za astronomiczne pieniądze. Takie bardziej pasujące do naszych wymagań były poza naszym zasięgiem. Strzelił nam do głowy przewrotny pomysł - POBAWMY SIĘ W LICYTACJE KOMORNICZE, bo co przecież może pójść nie-tak...? ( ͡°͜
@qwarqq: druga licytacja nieruchomości to 2/3 ceny a nie 50%. Przepisy o eksmisjach lokatorów i odszkodowaniach od samorządów też już zdążyły się zmienić.
chwalę się bo zaprojektowaliśmy taką małą knajpę w Warszawie o nazwie Origami. Jako główny motyw stworzyliśmy połamaną, stalową ladę nawiązującą do sztuki składania papieru. Koncepcja była taka, aby to był jedyny biały element w głównej sali by uwydatnić jej znaczenie - cała reszta utrzymana jest w ciemnych kolorach na przemian z drewnem i oryginalną cegłą piwnicy.
Rany boskie ile z tą ladą było jaj, aby ją sprytnie poskładać. Jak już stanęła na miejscu to czułem się jak inżynier nasa który posłał ludzi na księżyc. Nigdy nie projektujcie czegoś, gdy nie wiecie jak to wykonać ( ͡°͜ʖ
#psy #humorobrazkowy #heheszki
źródło: comment_fgxIqwnZX9Yu2D9JncPKkl1h6iEygjFC.jpg
Pobierz