W nawiązaniu do poprzedniego wpisu o muzeach polski akcent w Te Papa (Muzeum Nowej Zelandii w Wellington) w postaci panelu ukazującego losy ponad 700 dzieci-uchodźców które znalazły schronienie od wojny na drugim końcu świata.
Wędrówka polskich dzieci poprzez śniegi Syberii i teherańskie słońce trwała aż 5 lat. Na zaproszenie Petera Frasera, ówczesnego premiera Nowej Zelandii, amerykański transportowiec USS General George M. Randall z 733 małymi uchodźcami dotarł nad brzegi Pacyfiku 1 listopada 1944
@Dwadziescia_jeden: Dzieci wypłynęły z Afryki, która przez kilka lat była stacją pośrednią. Przebywały m.in. w obozach w Monze (ówczesna Rodezja) i Oudtshoorn (dzisiaj RPA). Dzieci przez te kilka lat pobytu w Afryce były pod opieką polskiego rządu w Londynie, uczyły się w szkołach. Jedną z takich szkół - prowadził m.in. mój pradziadek. Wiele się mówi o okresie irańsko-palestyńskim pobytu tych dzieci, warto jednak pamiętać, że najdłuższy okres przed tym wyjazdem
Czemu nie używamy dysz próżniowych w atmosferze, skoro są tak efektywne? [post niszowo-techniczny] #spacex #rakiety #ulacwel Mirek winged pyta:
Czy większe dysze obniżają impuls właściwy na poziomie morza czy tylko większa masa i brak wpływu na isp (na poziomie morza) jest powodem nieużywania ich w silnikach pierwszego stopnia?
RS-25 zostały wytworzone w niewielkiej ilości sztuk (kilkanaście?) na potrzeby programu STS, nikt nie zakładał, że będą kiedyś funkcjonowały jako jednorazówki co myślę usprawiedliwia ich cenę.
Z grubsza masz rację, bo chodziło właśnie o efekt skali. Czy też: brak odpowiedniej skali.
Ale silników na wahadłowcach latało trochę więcej. Około 50. Jak łatwo policzyć, przy ponad 100 lotach programu STS i trzech silnikach na lot, RS-25 nie
@g455 paczaj jakie ładne!