@wyjde_z_przegrywu: Moja różowa właściwie sama mnie "poderwała" to nie zawsze tak działa, poprzednia też zrobiła pierwszy krok. Gdyby zawsze było tak jak mówisz nigdy bym się z nikim nie spotykał¯\_(ツ)_/¯
@Zniwiarz-Ponury: Wydaje mi się, że jeśli w trakcie studiów nic nie wyjdzie, to potem jest ciężko to nadrobić, nie uważam jednak, że to przekreśla jakiekolwiek szanse w przyszłości.
Kumpla zdradziła dziewczyna i jak to prawilny #niebieskiepaski nie dał szansy powrotu. Ma iść odebrać resztę rzeczy i taki dialog się rozwinął ( ͡°͜ʖ͡°)
Oczywiście, że nie jest, jednak w tym przypadku ciężko mi znaleźć sytuację, gdy druga strona ponosi winę ze zdradę pierwszej. Może ponosić winę za rozstanie, ale zdrady się nie tłumaczy, bo to tylko moralność i zasady, którymi dany człowiek się kieruje.
Oczywiście, ale nie tyle dziecinna i głupia, co żałosna i mówi źle o charakterze i moralności człowieka. Osobiście nie związałbym się z kimś komu "przydarzyła" się zdrada
Nie. Rozstanie może być konsekwencją wielu czynników i winę za nie (jeśli można mówić o winie, a nie np. o niedopasowaniu) mogą ponosić obie osoby.
Co do zdrady, w tym przypadku rozstanie jest jedynie bezpośrednim następstwem. Zdrada nie jest rozstaniem samym w sobie, tylko rozstanie powoduje (zazwyczaj, są tacy którzy o dziwo wybaczają).
To, że w związku się nie układa nie daje przyzwolenia na zdradę. Coś jest nie tak,
Ja zgadzam się, że rozstanie może być winą obu stron. Rozpatruję jednak zdradę jako czyn sam w sobie. Nie ważny jest powód zdrady, zdrada to zdrada i nie wyobrażam sobie zrobić to komuś, kogo choć przez chwilę się kochało, a jeśli się nie kochało...to trzeba było zerwać. Słabość człowieka i pójście na łatwiznę nie jest usprawiedliwieniem. Świadczy tylko o bardzo źle o tym człowieku
#anonimowemirkowyznania Mirki, jestem mega chudy. Zawsze taki bylem, milion badan i kazdy lekarz mowi, ze kilka lat i przed 30 metabolizm zwolni i zaczne przybierac. Ale nie o to chodzi. Ciagle od szkoly sredniej przez studia nawet w pracy ciagle to ludzie komentuja. Ciagle slusze "jak z auschwitz" "jaki patyczak". Przewaznie mowia to grubsze osoby. Dzisiaj nie wytrzymalem i jednej "lasce" odpowiedzialem, ze wole byc chudy niz gruby. I wielkie
Metabolizm również u mnie tempo ma duże i również z tym miałem problem i kompleksy. Nadal jestem chudy, ale już nie przeraźliwie. Zacząłem to olewać i uwag pod moim adresem nie słyszę
Dzień kobiet zobaczyłam dziś tylko w memie. Przez całą resztę dnia niebieski nie zrobił nic, nawet życzeń nie złożył. Liczyłam przynajmniej, że po pracy przyniesie jakąś czekoladę albo kwiatka i smutno mi jak nigdy, że kompletnie olał sprawę.Na szczęście inny koledzy pamiętali i nawet ex złożył życzenia mimo że nie utrymujemy kontaktu. Nie musicie wydawać kupy kasy, moglibyście
#anonimowemirkowyznania Mirki, chyba, źle ulokowałem swoje uczucia. Ja mieszkam na wsi, nie w jakiejś dziurze ale pod małym miastem (szpital nawet jest). No a ona z większego miasta wyemigrowała do Warszawy i ta Stolica jej się podoba chociaż w przyszłości chciałby mieszkać w mniejszej miejscowości na obrzeżach miasta. Opisywała mi, że dużo wynosi z Warszawy - pewnie, że jest tam więcej do zwiedzania i odpoczynku, różnych atrakcji, można zawsze gdzieś
@Spiszka: Wolałbym nazwę Woodstock do której się już przyzwyczaiłem (i nie tylko ja), ale właściwie niczego to nie zmienia. Będę jeździł tak jak jeździłem do tej pory.
#logikarozowychpaskow w dzień kobiet mnie przeraża. Mojej dziewczynie pogorszył się wzrok, w weekend poszliśmy do okulisty, dostała receptę na okulary. A że u niej nie przelewa się z kasą to powiedziałem, że z okazji dnia kobiet dołożę się 200 zł do okularów a resztę będzie mi oddawała w ratach po 50 zł miesięcznie do września. Ucieszyła się zgodziła. Dzisiaj na #dzienkobiet po pracy chciałem jej kupić jeszcze bukiet
@agio2010: Skąd wy bierzecie takie różowe. Moja nawet jak robię kolację w domu to chce mi oddawać za składniki. Raz stawiam ja raz ona, jeśli chodzi o prezenty to cenowo zawsze jest mniej więcej podobnie. Serio, nie wyobrażam sobie by w związku mogło być inaczej.
Po części się zgodzę, ale tekst zdecydowanie tendencyjny. Oczywiście jak zawsze i wszędzie ludzie są różni, ale poruszam się głównie komunikacją i zazwyczaj osobom starszym, kalekim, w ciąży miejsca są ustępowane. Oczywiście czasem trafiają się ludzie po prostu niewychowani, ale nie jest to zasadą. Choć fakt, wydaje mi się, że kiedyś młodzież bardziej zwracała na to uwagę
@krokof: A co ma jedno do drugiego. W tej sytuacji jest to płód i znasz los zarówno człowieka, który może z tego płodu powstać jak i przeogromny ciężar jaki nakładasz na siebie.
W drugiej sytuacji jest to czynnik losowy, choroba człowieka i członka rodziny.
@krokof: Decydując się na dziecko biorę pod uwagę czynniki losowe, ale nie pozwolę, aby czynniki losowe sprawiły, że będę nieszczęśliwy przez resztę życia, jeśli mogę temu zaradzić.
Być może Twoja moralność/religia narzuca Ci definicję człowieka od poczęcia. Moja nie. Nie próbuję wmówić Ci, że wychowywanie dziecka z ZD to coś złego. Nie jest to ani złe, ani dobre. To po prostu Twój wybór. Tak samo jak moim wyborem byłoby usunięcie.
Jeśli dziecko zachoruje oczywiście, że nie uciekłbym i zająłbym się nim tak dobrze jak tylko bym mógł. Nikogo bym nie zostawił, bo to sprzeczne z moją moralnością.
Biorę pod uwagę czynniki losowe, po prostu odrzucam ich fatalizm. Co więcej łatwe rozwiązanie nie są złe tylko dlatego, że
@krokof: No i w tym wypadku się zgadzamy. Ja nie twierdzę, że OP powinien zrobić tak czy tak. Po prostu sprzeciwiam się demonizowaniu/krytykowaniu opcji aborcji. To bardzo trudna sytuacja niezależnie od tego jak postąpi
@AnonimoweMirkoWyznania: Wszystkie różowe z którymi byłem (3) same wychodziły z inicjatywą i nie odbierałem tego jako akt desperacji (chociaż w sumie wybieranie akurat mnie można tak odczytywać( ͡°͜ʖ͡°)). Zdarzyło mi się w takiej sytuacji odmówić, bo mam dziewczynę i tyle, relacje się z tego powodu nie psuły. To przecież żadne uchybienie. Co do opowiadania wspólnym znajomym...proszę Cię, nigdy nawet do głowy nie przyszedł mi
#anonimowemirkowyznania Mirki, chyba dziecko. Troche bralem to pod uwage a troche nie czuje sie gotowy. Rozowy plami i czasowo to wyglada na typowy objaw zaplodnienia.
Moja różowa właściwie sama mnie "poderwała" to nie zawsze tak działa, poprzednia też zrobiła pierwszy krok. Gdyby zawsze było tak jak mówisz nigdy bym się z nikim nie spotykał¯\_(ツ)_/¯