Do tej pory bawiłem się głównie ciastem. Celem był smak, delikatność, miękkość i przede wszystkim zmniejszenie podatności na czerstwienie. I chyba się udało. Dwudniowe bułki smakują wciąż zajebiscie. Nie jest to co godzinę po wypieku, ale jest lepiej niż z typowej piekarni. A nawet lepiej niż godzinny odpiek z Lidla czy biedry.
Fotka taka, bo nie miałem zamiaru tego wrzucać. Docelowo miały to być warstwowe zakręcone bułki, ale wyszło mi za dużo nadzienia i
Krewetki w tempurze z sosem majonezowym. Bardzo chrupiące dzieki specjalnej panierce: 1 szklanka skrobi ziemniaczanej, 1 białko jaja, 2 łyżki oleju roślinnego, woda. W misce wymieszałam skrobię ziemniaczaną z wodą (proporcja 1:2). Odstawiłam na 30 minut, skrobia całkowicie opadła na dno, a na górze zostanie czysta woda do wylania. Pozostawiłam gęstą, twardą pastę skrobiową na dnie. To jest baza. Do twardej skrobi dodaje sie białko jajka i olej, miesza. W tym panieruje krewetki. Można
Godzina późna ale coś porządnego zjeść trzeba ;) Sadzone jajo, szparagi z wody i ziemniaczki z masełkiem ucieranym z ziołami prowansalskimi i czosnkiem (。◕‿‿◕。)