Polecam wszystkim, którzy zaczynają/zaczęli lub jeszcze się nie zdecydowali. Ogólnie jestem katolikiem, w okresie Bożego Narodzenia 2018r. się nawróciłem po roku (nawet nie wiem kiedy to minęło) i zrozumiałem w jakim gównie żyłem. Dodam, że byłem uzależniony od papierosów (zacząłem palić już w gimbazie) więc takie 10 lat z fajkami to luźno. Fajki rzuciłem w okresie Bożego Narodzenia od tak, po przeczytaniu książki Carra Allena. No ale jak rzuciłem fajki tak wróciło
@lilitch123: wiara kompletnie nie pomaga z tego wyjść (no chyba że sobie wkręcisz to jakoś w podświadomości naprawdę dobitnie) a jedynie samozaparcie, dyscyplina, aktywność fizyczna a najbardziej chęć zmiany wewnętrznej. Szanuję twoją postawę ale naprawdę nie polegaj jedynie na religii jako sile wyjścia z tego bo naprawdę szybko ten sposób się wypala i mówię to z autopsji. Pozdrawiam.
@timek1119: jest kilka pozytywów m.in.: -lepsze samopoczucie -troszkę zwiększona motywacja -śpię o godzinę krócej a nadal się wysypiam -w towarzystwie ludzi jakoś człowiek odrobinę mniej się krępuje co zauważyłem w dniu wczorajszym Warto też wspomnieć, że po dniu 5 libido spadło do minimum i nadal się nie zwiększa, co przekłada się mimo wszystko na jakieś takie klarowne myślenie. Jednak nie są to jedynie efekty nofapu, a także ponad miesięcznej diety
#stulejacontent #seks #nofapchallenge #fizyka #kosmos kiedyś na czacie gość pracujący w barze o 2 w nocy policzył jakie ciśnienie trzeba mieć w jajkach by spuścić się na pierwszego Voyagera. Chyba nawet dał to jako funkcje gdzie był podany czas akualny i docelowy moment trafienia.... Tylko nie mogę znaleźć. Chce to ktoś jeszcze raz policzyć
Dzień 8/nieskończoność Kolejny dzień bez skutków ubocznych, no może raz na kilka godzin jakaś gorsza myśl, ale jest ok. Połączenie diety, biegania, kalisteniki, pracy umysłowej oraz nofapu wychodzi serio na dobre. Teraz jeszcze tylko ograniczenie czasowe internetu. Czuję się mniej ospały, motywacja powoli wraca. Libido nadal na niskim poziomie oprócz kilkunastu minut po przebudzeniu. Pozdrawiam.
@ZjadaczTrujki: ja się kompletnie nie podniecam, po prostu mówię o drobnych zmianach jakie zaobserwowałem. Osobiście nie uważam, że są one jakieś ogromne, po prostu lekka zmiana trybu życia wychodzi na dobre. A co do flatline to zdecydowanie sprawa indywidualna. Każdy inaczej może go przechodzić tzn. z różną intensywnością, okresem czasu czy podejściem.
Dzień 7/nieskończoność Główną motywacją zakończenia z nałogiem jest chęć zmiany siebie i odzyskania przede wszystkim motywacji jaka jeszcze kilka lat temu mi towarzyszyła. Przez pierwsze kilka dni libido utrzymywało się na dość wysokim poziomie, jednakże po 5 dniu znacznie spadło do wartości skrajnie minimalnych (w moim odczuciu). Jak narazie brak skutków ubocznych. Do korzystnych mogę zaliczyć jak narazie większą wytrzymałość i chęć w bieganiu oraz minimalnie większe skupienie podczas czytania książek i
Ogólnie jestem katolikiem, w okresie Bożego Narodzenia 2018r. się nawróciłem po roku (nawet nie wiem kiedy to minęło) i zrozumiałem w jakim gównie żyłem. Dodam, że byłem uzależniony od papierosów (zacząłem palić już w gimbazie) więc takie 10 lat z fajkami to luźno. Fajki rzuciłem w okresie Bożego Narodzenia od tak, po przeczytaniu książki Carra Allena. No ale jak rzuciłem fajki tak wróciło