mi się też tak zdarzyło. Wiozłem busem kumpli do pracy i ocknąłem się na lewym pasie. Ja nazywam to "szansą od Bozi". Nigdy później nie wsiadłem za kierownicę jak nie byłem wyspany i wypoczęty. Jestem pewien, że Bozia drugiej szansy nie da, bo byłaby to recydywa z mojej strony. Dziękuję sobie w duszy, że wtedy nie miała za dużo na głowie i mi pomogła. Nie mówię o sobie, tylko o moich kolegach.
Komentarze (5)
najlepsze
-O kurczę, dzięki!
I jadą dalej, nawet nie stają...