Patrzę na tę precyzję obróbki z lat 60-70 i zastanawiam się, ile z tych maszyn to jeszcze manualna kontrola jakości na oko doświadczonego operatora. Dzisiaj CNC robi robotę, ale tamci ludzie naprawdę musieli znać materiał i proces. Ciekawe też, że pilniki nadal produkuje się w podobnej technologii - hartowanie, nacięcia, odpuszczanie. Niektóre rzeczy po prostu działają i nie ma co ich zmieniać.
z lat 60-70 i zastanawiam się, ile z tych maszyn to jeszcze manualna kontrola jakości na oko doświadczonego operatora.
@scoria: W tamtych latach było podobnie jak dziś - pomiar twardości Brilnella, Rockwella, Vickersa to metody wdrożone około 100 lat temu. Owszem sprzęty bardziej zautomatyzowane ale metoda pozostaje ta sama. To tylko i aż pilniki - twardość się liczy i długo, długo nic. No i mniej pracy ręcznej, więcej zrobotyzowanej, majster
@scoria: Raczej np ekonomia produkcji stawia na piece obiegowe i tam majster nie ma sensu by patrzył w okienko i zachwycal się przemianami fazowymi w pilniku po jego kolorze. Owszem nadal jest sporo obróbki cieplnej na piecach wsadowych ale to nie takie pilniki, które ani nie są rocket science ani nie są drogie czy odpowiedzialne. Jak jest przemiał i jakiś tam premium brand to się opłaca w laboratorium + spektrometr
Komentarze (4)
najlepsze
@scoria: W tamtych latach było podobnie jak dziś - pomiar twardości Brilnella, Rockwella, Vickersa to metody wdrożone około 100 lat temu. Owszem sprzęty bardziej zautomatyzowane ale metoda pozostaje ta sama. To tylko i aż pilniki - twardość się liczy i długo, długo nic.
No i mniej pracy ręcznej, więcej zrobotyzowanej, majster