Jeden z pierwszych utworów jakie usłyszałem w życiu. Stare radio i półprzezroczysta brązowa kaseta z białym nadrukiem. Słuchane w bloku z wielkiej płyty na osiedlu robotniczego miasta podczas sennego zachodu słońca i zapachu dwusuwowych silników napędzanych benzyną ołowiową. Wspomnienia wracają.
Ta, prawilny rock... Kiedyś "grali" w studni w Alcatrasie PW, no i coś złego stało się z zasilaniem- pierdło, prztykło i zespół w konsternacji a muza nadal leci. Gawiedź posłała chóralnie kilka jobów a Gadowski zmieszany powiedział, że niestety, wydało się i od tej pory będą grać na żywo. Taki to był rock.
@lugopw: Tak, kolega brata szwagra tam był i widział.
Serio po tylu latach ludzie nadal powtarzają te legendy? Jeszcze mogłeś dodać, że to wcale nie oni grają, tylko amerykański zespół, a oni tylko udają, bo takie rzeczy też krążyły. IRA wtedy była jakościowym szokiem i jakoś sobie trzeba było to wytłumaczyć, że rodzima kapela nagle brzmi jak Skid Row.
Można mieć wiele zarzutów do nich, że tandeta, Biały Dżibson jak
Ha, pamiętam jak ten utwór ( swoją drogą zajebisty) puszczany był po 22, ze względu na ostatnią scenę w teledysku. No i standardowo - to była prawdziwa IRA, a nie ta komercja, która teraz jest. Dla mnie IRA skończyła się wraz z odejściem Płucisza i Łukaszewskiego.
Komentarze (16)
najlepsze
Serio po tylu latach ludzie nadal powtarzają te legendy? Jeszcze mogłeś dodać, że to wcale nie oni grają, tylko amerykański zespół, a oni tylko udają, bo takie rzeczy też krążyły. IRA wtedy była jakościowym szokiem i jakoś sobie trzeba było to wytłumaczyć, że rodzima kapela nagle brzmi jak Skid Row.
Można mieć wiele zarzutów do nich, że tandeta, Biały Dżibson jak
No i standardowo - to była prawdziwa IRA, a nie ta komercja, która teraz jest. Dla mnie IRA skończyła się wraz z odejściem Płucisza i Łukaszewskiego.