Myślę, że problemem tu widzianym jest brak komunikacji. Bohaterowie akcji z powodów językowych, odmiennych kultur i (nie bójmy się tego słowa) rasowych nie potrafią nawiązać współpracy w celu uwolnienia się z pułapki, co wywołuje w nich agresję. Prawdopodobnie punktem zapalnym jest nerwowe bzyczenie szerszenia które nie pozwala się modliszce skupić na problemie odzyskania wolności. Ta po próbie uspokojenia szerszenia słowem, zeskakuje by go nastraszyć. Niestety to nie pomaga więc przystępuje do ataku.
Komentarze (1)
najlepsze