Święta prawda. Niestety, coraz więcej ludzi myśli w ten sposób, że dostaną się na studia informatyczne i od razu nauczą ich programować gry i będą mieli swoje Call of Duty.
z drugiej strony - idac na studia (jakiekolwiek) nadal musimy sie nauczyc calej masy gowna ktore do niczego sie w zyciu nie przyda.
ja w trakcie studiow (inzynieria komputerow) to sie wiecej nauczylem nie w trakcie wykladow, tylko pomiedzy nimi i w trakcie nocnych posiedzen przed kodem zrodlowym albo jakims projektem.
Proponuję zmienić wydział. To że informatyka na elektryku stoi na niskim poziomie wiadomo nie od dziś. A ponoć po ostatniej kontroli mają Wam jeszcze magisterkę zamknąć, więc o czymś to świadczy. Poza tym w sieci wisi plan studiów więc od początku wiedziałeś na co się piszesz.
Nie wierzylem, ze mnie w ogole przyjma na studia, gosc ktory przyjmowal papiery jasno powiedzial "oj... no swiadectwo nie najlepsze, lepiej zeby sie Pan nie nastawial specjalnie"
Niektórzy wykładowcy lubią tak mówić o prostych rzeczach, żeby nikt nic nie zrozumiał. Zbyt długo siedzieli w swojej dziedzinie, i nie potrafią popatrzeć na nią z perspektywy kogoś kto o niej nic nie wie. A jest to wielka szkoda, bo wiele z tych rzeczy, odpowiednio przedstawionych mogłoby się ludziom bardzo przydać. Dobrze podsumowuje to ten komiks: http://abstrusegoose.com/12
Tak pół żartem (informatycznym, więc nie liczcie na wiele), pół serio, to wiemy na 100%, czy taki ktoś będzie dupą. Przecież może się jeszcze okazać, że P=NP...
i o to właśnie chodzi, to jest prosty sposób zapewnienia tego, że informatykę skończą tylko najlepsi. Pierwsza sprawa jest taka, że idąc na informatykę już powinieneś umieć programować, tam za to nauczą Cię mięska, czyli tego jak analizować algorytmy, jak je konstruować, wpoją Ci też wiele rzeczy, które spowodują, że Twoje pierwsze lata pracy będą mordęgą ;-) wpoją Ci np. mit o dzieleniu softu na warstwy [piękny mit, dobry mit, ale praktycznie
Mnie to przypomina Logikę, niby logiczne :p ale cały semestr nie wiedział w jakim języku gość mówi. Wszystko zależy od wykładowcy. Ja miałem takiego, który ograniczał się do pisania wzorów na rzutniku lub: "jeśli nie p pociąga p, to p" hehe :D. mmm...
Komentarze (107)
najlepsze
ja w trakcie studiow (inzynieria komputerow) to sie wiecej nauczylem nie w trakcie wykladow, tylko pomiedzy nimi i w trakcie nocnych posiedzen przed kodem zrodlowym albo jakims projektem.
Proponuję zmienić wydział. To że informatyka na elektryku stoi na niskim poziomie wiadomo nie od dziś. A ponoć po ostatniej kontroli mają Wam jeszcze magisterkę zamknąć, więc o czymś to świadczy. Poza tym w sieci wisi plan studiów więc od początku wiedziałeś na co się piszesz.
Historia jest taka:
Nie wierzylem, ze mnie w ogole przyjma na studia, gosc ktory przyjmowal papiery jasno powiedzial "oj... no swiadectwo nie najlepsze, lepiej zeby sie Pan nie nastawial specjalnie"
No,
przeczytałem mysql... ide spać.
Żona informatyka wysyła go po zakupy.
- Kup parówki, a jak będą jajka, to kup dziesięć.
Chłopina
Komentarz usunięty przez moderatora
Super autor, odpisuje nawet na maile :)
Tak pół żartem (informatycznym, więc nie liczcie na wiele), pół serio, to wiemy na 100%, czy taki ktoś będzie dupą. Przecież może się jeszcze okazać, że P=NP...
Prawo Claviusa.
PS to z filmu "A Serious Man"