@grzegorz-zielinski: przede wszystkim myślę, że sam fakt, że film wywołuje dyskusję, już dobrze o nim świadczy :) nie uważam, żeby film gloryfikował cokolwiek, moim zdaniem pokazuje pewną patologię poddając ją indywidualnej ocenie widza. film zachwycił mnie tym, że przez cały czas jego trwania siedziałem z przygryzionymi pazurami, jakbym oglądał dobry horror jakieś 20 lat temu, gdy jeszcze coś było w stanie mnie wystraszyć :) nie przyszło mi do głowy, żeby
Film mi się podobał i dałbym mu max 8/10. Nie dostałby u mnie takiej oceny gdyby nie genialna rola Simmonsa. Uważam, że połowa sukcesu tego filmu to właśnie jego kreacja.
Niesamowite jest to, że w filmie ten fragment wygląda prawie identycznie, wliczając w to nawet fizyczne podobieństwo muzyków. W tym samym momencie pokazali tupiące stopy, w tym samym facet spuszcza wodę z trąby. Bardzo podobna praca kamery. Dialogi też prawie identyczne, różnią się pojedynczymi słowami.
Widać, że twórca filmu miał w głowie wszystko rozplanowane do ostatniego szczegółu. Z niecierpliwością czekam na jego kolejne dzieło.
ten tekst dodaje świetnej równowagi do wielu recenzji, które czytałem. większość z nich narzekała, że film nie jest muzyczny, że to nie o jazzie, że brakuje improwizacji, że tak nie wygląda rozwój muzyka. ale wszystkie te recenzje były pisane przez krytyków (i to raczej muzycznych :D) tutaj jest relacja z pierwszej ręki, ale co ciekawsze - wydaje mi się że
Nie sądziłem że film, w którym muzyka odgrywa tak duża rolę, będzie potrafił mnie zaciekawić. Poza tym świetny J.K. Simmons. Pierwszy raz zobaczyłem go w OZ. Gdy Schillinger pojawiał się na ekranie od razu ogarniało mnie obrzydzenie. Jedna z najbardziej ,,chorych" kreacji aktorskich jakie widziałem. Klasa!
Komentarze (96)
najlepsze
Widać, że twórca filmu miał w głowie wszystko rozplanowane do ostatniego szczegółu. Z niecierpliwością czekam na jego kolejne dzieło.
Oglądałem tę scenę w filmie już kilkanaście razy
ten tekst dodaje świetnej równowagi do wielu recenzji, które czytałem.
większość z nich narzekała, że film nie jest muzyczny, że to nie o jazzie, że brakuje improwizacji, że tak nie wygląda rozwój muzyka. ale wszystkie te recenzje były pisane przez krytyków (i to raczej muzycznych :D)
tutaj jest relacja z pierwszej ręki, ale co ciekawsze - wydaje mi się że