Wpis z mikrobloga

Nie mam pomysłu jak i czy budować nową relację.

Laska jest bardzo mocno mną zainteresowana. Nie ma to wiele wspólnego z oczarowaniem bo zna mnie od dawna. Seks daje jej mega przeżycia. Daje się prowadzić, czasem obstaje przy swoich pomysłach, ale za moment okazuje się, że musi coś korygować, bo "miałeś rację". No i można byłoby tak skisnąć w tym lukrze gdyby nie to, że mam uczucie, że w zasadnie nie oferuje mi nic poza przeciętnym - w mojej ocenie - seksem i całkiem atrakcyjnym ciałem.

Niby ma doktorat z bardzo szanowanej dziedziny... ale wydaje mi się przeciętnie ogarnięta w życiu a momentami naiwna.. taka głupiutka. Stąd to dawanie prowadzić się. Chyba ogarniam wiele spraw znacznie lepiej... A daje mi satysfakcję towarzystwo kogoś, kto raz na jakiś czas lub częściej rzuci zdanie powodujące, że dochodzę do wniosku, że coś muszę przemyśleć, zmienić podejście itd. Potrzebuję inspiracji. Od niej ona raczej nie wyjdzie.

Mam w dupie czy dziewczyna gotuje, ale niepokoją mnie jej obyczaje żywieniowe. Jest oczarowana moim gotowaniem, ale serio, mam sporą frajdę jak dziewczyna potrafi ogarniać coś w kuchni, przechowuje przepisy swojej mamy i babci i takie tam. To jest fajne... co z tego, że ja umiem ugotować wszystko, lewą nogą o czwartej nad ranem. Lubię jak laska potrafi ogarnąć upieczenie bułek na śniadanie czy piętnastominutowe jabłka pod kruszonką. Dla frajdy. Od niej to raczej nie wyjdzie.

Od kobiet w pewnym wieku na pewnym poziomie zawodowym można spodziewać się wyrobionego stylu. Bielizna, biżuteria, ubrania, dodatki, zapach. Ona oczywiście zadaje szyku swoją figurą, po prostu jest strzała jak modelka, ale... klasy w niej jakiejś specjalnej nie ma. Taki nieoszlifowany diament.

Co do seksu... jestem umiarkowanym egoistą. Jej jest ok, ale ja też lubię żeby mi było zajebiście. Miała niewielu partnerów i niewiele umie. Jest wyuczalna i całkiem odważna, ale znowu... jakiś taki mam niedosyt.

Sporą niewiadomą jest to, jak zareagują na siebie z moim synem. Na razie się nie poznali. Ma swoje prawie dorosłe dzieciaki, ale trochę "nie moje" metody wychowawcze. To nie do końca jest przypadek "samotnej madki", nie traktuję jej tak i powiedzmy że "nie jest to spawa". A może jest... może będzie... tylko zaklinam rzeczywistość. Wuj wi.

I tak po kolei rozkminiam sobie jej cechy, niby widzę potencjał do "przyuczania i tuningu", jej chęci... i szczęście bycia "zaopiekowaną"... ale nie mam pewności czy mi się chce. Wolałbym na gotowo.

Na razie robię swoje. Zero ciśnienia.

To jest wpis dla samego siebie, jak większość moich wpisów. Ale jak ktoś ma ochotę skomentować - to zapraszam.

  • 17
@janciopan: a wiesz, ja też lubię rezolutne, trochę pyskate babki. Wyszczekane, ale nie na mnie (no, może minimalnie, ale ja sobie z tym radzę... jak nie radzę to gonię). Charakter, styl i klasa... tego nie da rady nauczyć. To chyba muszę wziąć pod uwagę.
@KrzaczasteBrwi: fizycznie jest ekstra. Wiele lat w sporcie, ciało jak sprężyna. Laska prawie w moim wieku z sześciopakiem (ʘʘ). Kiedyś jej znajomi często komentowali, że pasujemy do siebie. Ostatnio mieliśmy feedback, wylądowaliśmy na przyjęciu u moich znajomych i reakcja była dokładnie taka sama "ależ wy do siebie pasujecie!"... wyraźnie ją to uszczęśliwiło. Ma dwa elementy, które nie do końca mi odpowiadają, dłonie oraz głos, poza tym fizycznie
klarownie opisuje swoje odczucia, położenie i sytuację


@atteint: jakiś czas temu poznałem dziewczynę, która zwróciła na mnie uwagę przez to co i jak o sobie napisałem w serwisie "powiedzmy randkowym" (ale nie do końca). Ja gram w otwarte karty z laskami. Trochę pracowałem ze słowem zawodowo, uważam że komunikacja jest w życiu jednym z najważniejszych elementów. Dzięki za opinię i fajnie, że ci to odpowiada.
@kosmita: Ja kiedyś miałem relację a raczej pseudorelację w której byłem "nauczycielem" i wspominam to mega fatalnie. Nie lubię tej roli w której muszę kogoś uczyć. Raz w życiu byłem zakochany, chyba zakochany, i laska była pokręcona, była przebojowa i była bardzo inteligentna. Pierwszy raz w życiu miałem tak, że nie wiem coś oglądam i ta osoba to bardziej kuma ode mnie. Laska miała fotograficzną pamięć co wywoływalo efekt wow bo
@janciopan: ja także zakończyłem bardzo ważną relację. Chyba ważniejszą od mojego małżeństwa. W "zakochanie" nie wierzę systemowo. Z obu stron padły raczej prawdziwe deklaracje, że jesteśmy swoimi najlepszymi partnerami. Mimo że miała bardzo trudny charakter, potrafiła atakować manipulacjami z zajadłością żmii, a seks z nią był dla mnie przechvjowy. Ale miała klasę, styl i charakter.

Być może po prostu tę nową porównuję do tamtej.
@janciopan: no i popatrz. Twój komentarz i "wspominki" uruchomiły moje "wspominki" i chyba trafiłem w to, co robię źle.

Porównuję.

Zamiast po porostu czuć.

Ja wiem, że to taki narzucający się automatyzm, porównywanie wrażeń, doznań, osób, cech, ale zastanawiam się, jak sam zareagowałbym, gdybym mógł przeczytać jej listę "na nie i na tak" okraszoną porównaniem do kogoś innego. Pewnie poczułbym lekki dyskomfort, coś w rodzaju wbicia szpili. I pomyślałbym "szit to
@kosmita: mi to wygląda na to że raczej nic z tego nie będzie skoro już teraz masz wątpliwości. Tak trochę jakbyś chciał zaprojektować związek i go stworzyć, pomijając kwestię faktora X przy którym z jakiegoś powodu podobaja się nam u kogoś nawet krzywe cyce ;)
jakbyś chciał zaprojektować związek i go stworzyć, pomijając kwestię faktora X przy którym z jakiegoś powodu podobaja się nam u kogoś nawet krzywe cyce


@Nishkalanka: mam za dużą świadomość tego co może wywrócić relacje.
@kosmita: ogólnie to jeśli chodzi o druga osobę, to jeśli mogę coś doradzić, to nie ma co godzić się na kompromisy. Jeśli jakąś osoba jest idealna w jednym tylko kryterium, a w pozostałych ma wiele braków, to tkwiąc takiej relacji ograniczasz sobie możliwość poznania kogos, kto będzie spełniać wszystkie twoje standardy. Naucz się być sam.
@KrzaczasteBrwi: spokojnie, potrafię być sam, choć ofert nie brakuje. Wybrzydzam z oczekiwaniami głównie z powodu ex, która wybiła poprzeczkę bardzo wysoko. Braki, których się czepiam, to cechy które tamta miała. Ale miała także wady. Akceptowalne. Nazwij to kompromisem, ale po przerobieniu "tony towaru" i sporej ilości randek stwierdzam, że zmiatała rywalki z planszy. Natomiast nowa... no cóż, jest inna. Nie ma kilku zalet tamtej, nie ma kilku jej wad. Na razie