Aktywne Wpisy

Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...

Qurvinox +252
Dzisiaj o 5 obudził mnie smród dymu z papierosów. Sąsiad wyszedł sobie na balkon na dymka hehe
Lubisz dym? Pal sobie w domu, a nie smrodzisz wszystkim dookoła
Lubisz dym? Pal sobie w domu, a nie smrodzisz wszystkim dookoła



Cześć! Mam ogromną prośbę do znawców tematów zarządzania nieruchomościami, bo mam tutaj pewien zgrzyt, a niestety nie znam się na tym jeszcze na tyle aby zareagować.
W skrócie kilka faktów:
1. Nowy budynek - 4 kondygnacje, garaż podziemny, ok 40 mieszkań.
2. Zarządca wybrany przez developera na etapie końca budowy
3. Zarządca ma tu swoje mieszkanie ale w nim nie mieszka
4. Zarządca podpisał sam ze sobą umowę na sprzątanie obiektu wraz z pracami ogrodniczymi itd. - umowy nikt nie widział
5. Zarządca sam sprząta obiekt, zamiata liście itd. Pracuje z domu więc według moich obserwacji raz w tygodniu sprząta na dworze, a raz w środku. Czasami raz w tygodniu, czasami dwa - generalnie tak jak mu się podoba. Według teoretycznej umowy budynek powinien być sprzątany w całości (zewnątrz, wewnątrz + garaż podziemny) dwa razy w tygodniu.
6. Jakości sprzątania nikt nie kontroluje ani nie sprawdza ponieważ oczywiście on musiałby kontrolować sam siebie :)
7. Zarządza zaczyna traktować obiekt jako "swój". Często odmawia mieszkańcom na wnioski o poprawę pewnych działań czy elementów.
8. Zarządza nie odpowiada na maile, po wysłaniu zapytań zazwyczaj oddzwania i zazwyczaj kończy się odpowiedzią "nie da się" lub zajmę się tym - często kolejna reakcja na dany projekt trwa 6 miesięcy (na przykład błachy temat dorobienia pilota do bramy itp)
9. Jako mieszkańcy mamy pewne wnioski o modyfikacje czy rozbudowy, np. wiata na rowery ale są bagatelizowane
10. Spotkanie organizowane raz w roku z informacją kilka dni przed, wtedy frekwencja to kilka osób, bo zazwyczaj nikt nie mógł się już zwolnić z pracy lub miał zaplanowane inne rzeczy.
Generalnie denerwuje mnie to ponieważ z tego co wyliczyłem z metrów budynku to kwota totalnie estymowana wychodzi mi:
1. 3.10 za sprzątanie - ok. 10800 za całość miesięcznie
2. 4.14 za metr administracji/zarządzania - 14500 brutto za całość miesięcznie
Teraz moje główne pytania, jak to ogarnąć z perspektywy mieszkańców, a mnie jako właściciela, nie wiem jeszcze co z tej batalii wyniknie, a nie chce mieć z nim wojny (przynajmniej póki co)
1. Co ja jako mieszkaniec mogę w tej sytuacji zrobić? Czy my jako wspólnota mieszkańców możemy wybrać jakiegoś przedstawiciela, który mógłby z nim rozmawiać?
2. Jak reagować na brak jego odpowiedzi w mailach?
3. Jak wymusić na nim pewne projekty lub rozpisanie głosowania? Na przykład jako mieszkańcy chcemy aby załatwił 3 oferty na budowę wiaty rowerowej, jak go do tego skłonić?
Z góry dzięki za odpowiedź. Chciałbym to rozpykać jak w szachach, nie chcę na razie z nim wojować, wolę to zostawić na ew. ostatnią deskę ratunku.
Oczywiście odwołanie uda się jedynie pod warunkiem tego że deweloper nie podpisał z nim nierozwiązywalnej umowy terminowej co na