Aktywne Wpisy

forfiterex +100
#krakow #sct #niszczalski
Ci idioci od SCT z Krakowa naprawdę liczą, że obcokrajowcy przed wjazdem do miasta będą się rejestrować xxxD większego odklejenia niż krakusowskich urzedasow to nie widziałem w życiu
Ci idioci od SCT z Krakowa naprawdę liczą, że obcokrajowcy przed wjazdem do miasta będą się rejestrować xxxD większego odklejenia niż krakusowskich urzedasow to nie widziałem w życiu
Jeśli Twój pojazd jest zarejestrowany za granicą, nawet jeśli spełnia wszystkie wymagane normy, musisz samodzielnie zgłosić go do systemu SCT. Podczas zgłaszania będziesz musiał przedstawić kopię dowodu rejestracyjnego pojazdu, podać markę, model i rok produkcji

zlimer +206
Nigdy nie miałem potrzeby, żeby wrzucać tutaj zdjęcia mojego kota. Jednak chłop 30 lvl a ryczy jak p------y
Wczoraj zdecydowałem się na uśpienie mojej 17-letniej Lary. Była ze mną, odkąd skończyłem 13 lat, była dzikim kotem z ulicy, nie oswojonym. Była ze mną na każdym moim zakręcie życiowym a trochę ich już było. Mimo, że ich nie rozumiała to jej mruczenia na moich kolanach zawsze dawało mi chociaż trochę ukojenia. Niby to tylko
Wczoraj zdecydowałem się na uśpienie mojej 17-letniej Lary. Była ze mną, odkąd skończyłem 13 lat, była dzikim kotem z ulicy, nie oswojonym. Była ze mną na każdym moim zakręcie życiowym a trochę ich już było. Mimo, że ich nie rozumiała to jej mruczenia na moich kolanach zawsze dawało mi chociaż trochę ukojenia. Niby to tylko
źródło: IMG_20221101_205433
Pobierz




#muzyka #indierock #godelpoleca #dekadawmuzyce #dreampop
Jean Dawson - Clear Bones
Gatunki: indie rock
RIYL: The Moon & Antarctica, Albert Camus, Duch roju, Grim Fandango, amerykańskie przedmieścia, koszulki z czachami
gdy pierwszy raz zderzyłem się z Clear Bones i usłyszałem ten paraliżujący bas z intro, pomyślałem pogardliwie - "przecież to jakaś zoomerska zrzynka z Pixies, zaorać".
ale gdy wraz z rozwojem akcji zorientowałem się w jakim miejscu właśnie jestem, oraz dokąd zmierza ten przypadkowo zaproponowany przez algorytm kawałek - pojąłem co mnie czeka.
wyobraźnia w końcu do czegoś się przydała w dorosłym życiu, a ja zacząłem gdybać sobie co by było gdyby...
gdyby jeszcze raz móc przeżyć moment pierwszego (i świadomego) odsłuchu klasycznych albumów, które ukształtowały mój gust?
nie byłem za bardzo towarzyskim nastolatkiem, nie szukałem akceptacji w szerszym gronie i nie miałem potrzeby wkupienia się w żadną grupę przez muzyczne upodobania (jak to dużo rówieśników miało w zwyczaju).
dlatego w poznawaniu muzyki upatrzyłem sobie ucieczkę od "złego otaczającego świata", który powstał tylko po to bym się na niego obraził.
wolałem w kontrze zaszyć się w tym "swoim malutkim świecie", czekającym aż w pojedynkę zbuduję go od podstaw.
jak widać los w tamtym etapie wybrał mi wytartą ścieżkę samotnika, Pana buntownika i pretensjonalnego wolnomyśliciela, który ma wszystkich innych za idiotów. (są tacy, którzy twierdzą, że tak mi zostało do dzisiaj - oni też mnie nie rozumieją, heh).
żeby jakoś wytłumaczyć się z tej pozornie bezcelowej prywaty i jałowych wspominek, powiem krótko - nie ma przypadków, a gust odgrywa tutaj drugorzędną rolę.
bo skoro mój ulubiony kawałek ostatnich 3 lat roztacza i rezonuje przede mną wizje wyśnionych nieprzespanych nocy, bujnej młodzieńczej wyobraźni i pierwszego "zderzenia z absolutem" - jak mógłbym darować sobie wcześniejszy akapit?
wszystko przez to jak Jean Dawson brawurowo układa kolejne segmenty tej autorskiej indie-składanki, obejmującej wszystko co najgorsze i najlepsze w gitarowej muzyce alternatywnej przełomu wieków.
startując z niepotrzebnie prowokującym grymasem na twarzy, by potem zawiesić akcje kontemplując sens zakazanych pytań i kończąc wreszcie na wystrzelonej prosto w skroń pokucie (na wysokości 1:21). która rozpada się i zapętla w jednym z najbardziej ujmujących refrenów jakie słyszałem.
finał jest taki że zostajemy z opowieścią o chłopięcej fantazji igrania ze śmiercią. o zaglądaniu jej bezwstydnie w oczy. o pierwszych momentach kiedy dociera do nas uniwersalna dla nas wszystkich prawda, z którą każdy z nas, będzie musiał się na swój sposób, kiedyś pogodzić.