Wpis z mikrobloga

85 376 + 13 + 20 = 85 409

Kolejny dzień zdobywania nowych kwadratów zaczął się jak zwykle od wczesnej pobudki, bo tym razem pociąg odjeżdżał o 8:46. Lekka mżawka w drodze na dworzec nie zdążyła mi dokuczyć i nie wydawała się specjalnie groźna. W pociągu, który tym razem miał zawieźć mnie do Warki, zająłem się przeglądaniem wiadomości i dopiero kontrola biletów wyrwała mnie z cyfrowego świata i kazała spojrzeć przez okno. Pociąg akurat stanął na stacji Nowa Iwiczna, a na peronie potworzyły się spore kałuże, a na nich doskonale widoczne krople padającego deszczu. Wiedziałem, że czeka mnie bite pięć godzin jazdy, a pogoda może się poprawi, a może i się nie poprawi. Nie chciałem ryzykować i wysiadłem na następnej stacji. Powrót na kołach z Piaseczna jeszcze dał się przeżyć, choć w butach już zaczęło się robić mokro. Na szczęście w Warszawie przestało padać, ale i tak wiem, że dobrze zrobiłem.
Druga jazda, do kołodzieja na Topiel.

#rowerowyrownik #rower #ruszwarszawa

Skrypt | Statystyki
Pobierz
źródło: YDXJ0785
  • 1