Wpis z mikrobloga

https://nerdheim.pl/post/recenzja-filmu-nowi-mutanci/

Nowi mutanci mieli być pierwszym horrorem superbohaterskim. Wyszło raczej średnio. Produkcja nie wyważa drzwi i nie wyłamuje gatunkowych ram. Zabrakło jej również czegoś, dzięki czemu mogłaby naprawdę mocno zapaść w pamięć fanów (nieważne czy to miłośników spandeksu i peleryn, czy porządnych i prostych straszaków). Nniestety nie ma się tu czym przesadnie zachwycać, a nasze siedziska zostają bezpieczne, bo raczej nic ich nie urwie. Gatunkowe odświeżenie jest tu jedynie skromnym powiewem, a nie rolującą powieki bryzą. W końcu inni zdążyli zrobić to nieco lepiej: Brightburn. Syn Ciemności stworzył mięsisty pastisz historii o Supermanie i miał przerażającego dzieciaka, a The Boys zaoferowali nam najbardziej niepoprawny i bezwzględny superbohaterski retelling, jakiego głęboko w sercu pragnęliśmy, a któremu raczej nikt szybko nie dorówna. Nowi mutanci finalnie nie są jednak wymęczonym pokazem kolejnych klisz i szablonów. To przede wszystkim młodzieżowa opowieść o dojrzewaniu, odrywaniu siebie i przerabianiu traum, która przy okazji wskoczyła w ciuszki młodzieżowego horroru i otarła się o supermoce. Krył się w tym spory potencjał i chociaż nie został w pełni wykorzystany, to miło widzieć, że został dostrzeżony przez twórców i nieco pogłaskany za uchem. Historia raczej nie zapadnie nam w pamięć na dłużej, jednak szkoda, że dobiegła końca, zanim dostała szansę, aby ciekawie się rozkręcić.
Recenzja filmu Nowi Mutanci
#film #filmy #ogladajzwykopem #filmnawieczor #nerdheim
źródło: comment_1606320058XbaSmfcIUQAzK7ZlxohXhO.jpg