Wpis z mikrobloga

https://kulturaliberalna.pl/2018/07/31/weganizm-wegetarianizm-andrzej-elzanowski-wywiad/

Niestety, moralność wyewoluowała nie po to, by szerzyć dobro we wszechświecie, lecz by zachować spójność grupy, głównie przez egzekwowanie wzajemności, która jest doraźnie, w mikroskali dobra dla członków grupy, ale nie dla innych. Cała moralność konwencjonalna, od wymiany zabawek wśród małych dzieci, po uznanie potrzeby prawa i porządku przez „dojrzałych” obywateli, oparta jest na wzajemności. Jest przynajmniej częściowo wyrachowana i opłacalna. Zwierzęta się w tej wzajemności nie mieszczą, ponieważ nie są w stanie intencjonalnie się nam odwdzięczyć. Dlatego moralność konwencjonalna nie wymaga przyzwoitości dla zwierząt – trzeba wyjść poza nią, by docenić całe zło cierpienia zadawanego poza sferą ludzką. Zdolna do tego jest mniejszość ludzi z dostatecznym rozwojem empatii oraz/lub refleksji etycznej.

Pomaga w tym wiedza naukowa, zwłaszcza o ssakach i ptakach, ale wiedza ta nie do wszystkich dociera, a jej etyczne implikacje nie są eksponowane, bo sami naukowcy ich nie rozumieją albo nie chcą rozumieć. Nie pomaga w tym religia, która uświęca w ogólności zastany porządek świata i zniechęca jego poprawiania, a w szczególności uświęca wyrachowaną moralność konwencjonalną przez urojone umowy z bogami. Z tych wszystkich powodów oraz uwzględniając głęboką i długą tradycję zabijania zwierząt na mięso, trudno się spodziewać, że jakiekolwiek społeczeństwo ludzkie uzna w ciągu jednego pokolenia imperatyw weganizmu. Tym bardziej społeczeństwo pod silnym wpływem religii.


#wegetarianizm #weganizm