Jestem ateistą, ale dzisiejsze święto obchodzę. Nie da się bowiem zaprzeczyc temu, że Jezus się narodził i żyje do dziś. Gdzie? Na cmentarzach, w kościelnych tacach i w perfumach Twojej cioci, ktora znow przy stole będzie pachnieć intensywniej od 12 potraw. Bóg jest na wadze, na której leży żywy jeszcze karp. Z resztą jest On też na nożu, czekającym na ów rybę... Całkiem prawdopodobne, że na czyjeś żyły i tętnice również. W
masz, poczuj ten ból egzystencji normalnego człowieka:
Ile ozdób na choince, ile kartek leży w skrzynce, ile potraw jest na stole, ile siana masz w stodole, ile spadło w górach śniegu, ile czasu spędzasz w biegu. Tyle w święta miej radości, dobra, ciepła i miłości.