Mówię dzisiaj sobie, trudno, oglądam, na przekór recenzjom, opiniom, etc. Z ręką na sercu, nie byłem uprzedzony do filmu, ale zaliczyłem/zmarnowałem kolejny czas na obejrzenie tego chłamu, więc w przeciągu tygodnia to dzieło dodałem do listy "proszę szybko zapomnij" zaraz po filmie: - Najmro. - Jak pokochałam gangstera. - Mój dlug.
Jak wiadomo,w latach 70 Rosjanie nakręcili własną wersję „Hobbita".Oczywiście zrobioną po taniości (w przeliczeniu jakieś 60 tys. złotych). Jakiś gościu znalazł ten film i zrobił do niego angielskie napisy,nie znając rosyjskiego.Pełna improwizacja.To jest...bodajże najpiękniejsza rzecz,jaką widziałem w swoim życiu ( ͡° ͜ʖ ͡°).