Kiedyś jak byłem wolontariuszem WOŚP'u wraz z "partnerem" spotkaliśmy pod kościołem jakiegoś mężczyznę, który stwierdził, że żona go będzie goniła za wybicie małpeczki a nie danie na tacę w kościele, tyle tych groszy było, że wsypywaliśmy je przez dobre 10 minut, na koniec całego wośpu okazało się, że zebraliśmy najwięcej groszówek.
Nie pamiętam ile to było, ale podczas wsypywania był ubaw po pachy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach