Kurde, byłem dziś na giełdzie, widziałem zajebiste kubełki, chciałem kupić, ale się wahałem, bo nie wiem czy to wszystko uniwersalne i czy by mi podpasowały w moje szyny od fotela... Zanim się zdecydowałem to już ich nie było, a nawet miałem ugadany transport z kumplem ;< Teraz mi żal. #tyleprzepipkac
Przygotowując się do napisania pracy dyplomowej przeczytałem masę prac i artykułów naukowych, w tym nawet książka wpadła, na bogato. Znalazłem miliony ciekawych konceptów i każdy podoba mi się bardziej. Miliony pomysłów na aplikacje i gry. Dziesiątki ciekawych zaimplementowanych rozwiązań. Wiele się dowiedziałem, wiele ciekawych rzeczy znalazłem i jeszcze wiele pewnie ciekawego jest tam gdzieś do odkrycia. I sam etap "badawczy" mi się podobał i... Teraz wiem, że od niego powinienem był zacząć, pewnie wszystko inaczej
Dziś rano wpadłem na plan obiadowy na dziś i jutro. Dziś mialy być magiczne kopytka, jutro niecodzienny makaron. O ile dzisiejszy plan zrealizowałem, to za cholerę nie mogę sobie przypomnieć z czym ja chciałem ten makaron podać. A chciałem zrobić sam makaron, taki domowy, świeżutki... Ale nie pamiętam jaki miałem na niego plan.
Zacząłem sprzątać w pokoju. Wyprułem z biurka jedne głośniki, przy okazji zrzucając wszystko z biurka - straszny bałagan już miałem. Podłączyłem drugi zestaw, muzyczka gra.
Ale nadal po całym pokoju mam porozrzucane różne fanty i w cale nie chce mi się ich zbierać ;<
Oj mireczki, jak ja okrutnie cierpię teraz. To ostatnia sobota(moja pierwsza by była xD) kiedy mogę poupalać po Poligonie z jakimiś ludkami z Wrocławia, a to podobno jedyne miejsce w #wroclaw gdzie można zażyć trochę #offroad`u.
Zdroworozsądkowo wstrzymuję się w tym tygodniu, bo po ostatnich rajdach rozszczelniłem sobie zbiornik paliwa, nie chcę wody tam nabrać, a na poligonie spodziewam się wszystkiego, przede wszystkim głębokich rowów z błotem/wodą :P
Straszą, że powódź we Wrocławiu. Metr wody na drodze, nie da się przejechać, w ogóle masakra.
No to zadowolony wsiadam w samochód i jadę do Wrocławia(trzeba wrócić na stancję). Zadowolony, że przejadę sobie przez tą powódź jak szef, wszyscy będą podziwiali i z zazdrością patrzyli...
Dojechałem, we Wrocławiu korek taki, że szlak mać. Ominąłem jadąc za miejscowymi przez jakiś parczek(w którym ich wyminąłem, bo osobówkami wolno jechali przez doły :P)