• 1
@starskaj: Nie siedzę głęboko w tumblrowych czy twitterowych fandomach, ale ten najbardziej rigczowy z reddita już snuje teorie o 7 palmach na 1 zdjęciu, 6 schodach przed Tay na 2 i 5 wolnych przestrzeniach w ostatnim. Co jak co, ale Tay lubi takie zabawy z numerami, a jeszcze bardziej lubi je fandom, więc może poszła tym wszystkim spekulantom na rękę. No cóż, w każdym razie styl tych zdjęć jest podobny
  • Odpowiedz
  • 419
Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
  • 48
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@RapGod2018: Jeden rabin powie 1989, a drugi Red, a ja powiem, że Speak Now. Wśród ogółu fanów raczej panuje przekonanie, że jednak Red. Fearless jest cudne, ale to jednak jeszcze country i wiadomo, że sporej części nie przypadnie do gustu. Self-titled album i reputation raczej nie są wybierane do czołówki.
  • Odpowiedz
@RapGod2018: No to jak tagujesz Tay, to te najbardziej popularne:
Red: We Are Never Ever Getting Back Together, I Knew You Were Trouble
1989: Shake It Off, Blank Space
reputation: Look What You Made Me Do
  • Odpowiedz
Film z reputation tour jest już na Netflixie i od siebie dodam, że jest oczywiście dobry. To co mi się podoba, to że jest tam tylko muzyka, bez przerywników jakie były w 1989, ujęcia dużo lepsze - nie ma ciągłych cięć, więc się lepiej ogląda.

Natomiast co do samych tras, to chyba 1989 wyglądało lepiej, nie chodzi mi o muzykę, tylko o to, co działo się na scenie-jakoś chyba bardziej na bogato
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@arko123: Bardzo ładnie sfilmowali i ogólnie estetyczne było Dress. End Game bardzo spoko też. Ale oprócz tego mi się niezbyt podobały stroje w tym tour, 1989 i takie Red były dużo lepsze. Mashupy wyszły za to bardzo dobrze. Wielkim fanem reputation (oczywiście w porównaniu do wcześniejszych albumów) nie jestem, ale po lekkiej przerwie w słuchaniu miło było usłyszeć też te najnowsze utwory, miłe zaskoczenie z akustyczną wersją King of
  • Odpowiedz
@arko123: ma koncert kilka + dodatnich - dzwiek, Tay, repertuar (choc mogl byc znacznie lepszy). Sa tez oczywiscie + ujemne - mierny montaz, zero emocji, meczenie buly w srodku koncertu na akustyku, ciagle i stale zblizenia i plan amerykanski przez co scena i otoczenie w zasadzie nie istnieje. Co gorsze brak jest efektu WOW.

Patrzac przez pryzmat tego jak koncerty filmuje Jonas Akerlund czy emocje jakie dostarcza Pulse czy wolnosc
  • Odpowiedz