Finał Ligi Mistrzów, czyli dla wielu tradycyjne picie z kumplami.
W tym roku nawet ja się skusiłem, skoro w finale grały drużyny mi obojętne.
No to ruszyłem w tańce do kumpla.
Kaca jednak złapałem, zanim zdążyłem siąpnąć choć jednego łyka alkoholu.
Kumpel nie miał Canal+, więc okazało się, że pierwszą połowę trzeba będzie spędzić słuchając duetu Szpakowski-Żewłakow.
Cumplu, takie rzeczy się mówi na wstępie.
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach