Jack przypomina mi casus młodego Selbyego - gra ślicznie, odważnie i widowiskowo, ale nonszalancja i niedokładność bardzo często kosztują go głupio stracone frejmy.
Różnica klas dziś była taka, że powinno być 6:0, a jednak falafel dwa frejmy urwał. No i na falafela taka gra starczy, ale na niewiele więcej niż 1/4 poważnego turnieju. To nie jest łatwe, ale dopóki Jacek nie schłodzi głowy, nie nauczy się opanowania i kalkulacji, to dalej w
To jest to co pisałem wcześniej, Jack poczuł się zbyt pewnie we wbijaniu tak bardzo że zapomniał o pozycjonowaniu białej. Błąd naprawiał kolejnym błędem. Zmuszał się do wbijania coraz trudniejszych bil, wierząc że da radę. Aż w końcu nie udało się. #snooker