Mam wrażenie, że za każdym razem, jak PiS zaczyna się wewnętrznie rozpadać, to nadchodzi czas jakiegoś wotum nieufności ze strony opozycji i nagle pisiorki zaczynają się konsolidować. To wygląda jak wyciąganie pomocnej dłoni.

Poza tym nic merytorycznego - zwykłe taplanie się w błocie. Po co te ciągłe krzyki? Wydaje się, że lepszą taktyką byłoby siedzenie bez emocji i jak już to wyśmiewanie jakichś tekstów... takie to wszystko jakieś kompletnie jałowe i zwyczajnie