OdległyPan: Odpowiadając na pierwsze pytanie to w pewnym momencie mi się zwyczajnie przelało. Nie jestem w stanie tego wytłumaczyć ale po prostu pewnego dnia wstałem i praktycznie cała frustracja minęła. Może miałem szczęście i mój mózg dostosował się do tego jak tragiczna jest sytuacja i zaczął się cieszyć tym, co jest.

Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
  • Odpowiedz
@Przemek-195cm: nie ma żadnego sporu. Albo internalizujesz emocjonalnie te kwestie i działasz adekwatnie (rozumiejąc te mechanizmy i wykorzystując je na swoją korzyść (makiawelicznie albo nie, w zależności od twojego temperamentu), albo zostajesz sparaliżowany świadomością (wyższy poziom refleksji czesto do tego prowadzi u osób w trudnej sytuacji) i wpadasz w cyniczny marazm, depresje, a czasem odbierasz sobie życie.
  • Odpowiedz
@BlackPillowaPrawda: Dla większości w sumie wystarczy, że uprawia "siłownię" co w sumie z prawdziwym sportem za wiele wspólnego nie ma, no ale efekty widać gołym okiem. Z tym, że co trzeci jest na soku, to bym się nawet zgodził. Na siłce spotykałem nie raz mniejszych i słabszych ode mnie, co się kłuli, więc Ci lepiej wyglądający tym bardziej możliwe, że walą towar.
  • Odpowiedz