Mam pod opieką w pracy 3-letnie bliźniaczki. Zabawa jak to zabawa, zdarzają się kłótnie i spory o zabawki.
W pewnym momencie na cel zostały wzięte dwie piłki, sęk w tym, że o różnych kolorach. Obie chciały koniecznie czerwoną i już, kropka, bez dyskusji. Ma być czerwona! Utarte argumenty nie przynosiły skutku, konflikt narastał.
Wzięłam w końcu jedną z bliźniaczek na bok i szepnęłam do ucha - wiesz co, ta niebieska bardziej pasuje
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

MIreczki pamiętacie swoje pierwsze wagary?

Ja na swoje wyruszyłam jako 8-latka namówiona przez koleżankę. Plan był precyzyjnie przemyślany. Ucieczka z ostatniej lekcji religii, wyjście ze szkoły tylnymi drzwiami, papucie schowane tak by nie przeszkadzały, no i oczywiście prowiant w postaci maczug i kolorowych oranżadek w proszku.

Z perspektywy czasu kompletnie nie rozumiem czemu na miejsce ucieczki wybrałyśmy plac zabaw przed blokiem, w którym mieszkałyśmy.
Pamiętam moje zdziwienie, gdy zobaczyłam wracającą z zakupów mamę i
  • 15
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Wredna_pomarancza: Ja na pierwsze prawdziwe wagary zacząłem chodzić w liceum, konkretnie to nie chodziłem przez miesiąc czasu na język polski. Ogólnie byłem w liceum najlepszym "humanistą", z polaka same 5 i 6, wypracowania czytane jako wzór dla klasy. Pewnego razu babka kazała nam wykuć na pamięć jakiś kawałek tekstu, nie wiersz tylko zwykły fragment pisany prozą. Nie pamiętam co to było, ale powiedziałem, że to bez sensu i nie przyszedłem
  • Odpowiedz
Bawię się z 4-latką w przyjęcie - herbatkę. Jak to przy takich okazjach muszą być ploteczki.
- A wie pani, że mam chłopaka i ma na imię Hubert?
- A dlaczego akurat Hubert jest twoim chłopakiem?
- No, jak to dlaczego? Przecież ma najfajniejsze zabawki w przedszkolu!

Niebieskie paski, już od przedszkola macie pod górkę. Współczuję. ( ͡° ʖ
  • 28
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach