@wyspiarka: Był lekki. Momentami strasznie abstrahował od rzeczywistości (to się chyba głównie mogło nie podobać). Mogło z tego wyjść drugie "Wszystko, co kocham" (tylko disco), a nie wyszło, to chyba też plus. I jeszcze jest bajecznie dużo kiczu, złota, połyskliwych tkanin... Po tych wszystkich ponurych kolorystycznie filmach to miła odmiana. I są też momenty, że można się uśmiać. A moja przyjaciółka z filmoznawstwa znalazła tam masę odniesień do innych filmów.
  • Odpowiedz