Nawet kiedy są takie dni jak ten, że mam L4 i nie muszę rano wstawać do roboty to i tak lubie sie obudzić o tej 6tej, popatrzeć na syf i mróz za oknem i dostać takiego super #comfy uczucia że ja nigdzie nie muszę się ruszać i mogę zawinąć się dalej w kocyk i na mirko :3 wtedy usypiam z powrotem z rozkoszą na ustach