Jak powiedział Buddha, jego własna praktyka naprawdę ruszyła we właściwym kierunku, kiedy podzielił swoje myśli na dwa rodzaje: umiejętne i nieumiejętne. Oznacza to zdolność odsunięcia się od swoich myśli i spojrzenia na nie nie tyle pod kątem ich treści, ale pod kątem tego, dokąd nas prowadzą. Jeśli masz myśli motywowane chciwością, gniewem, ułudą, pasją, niechęcią, pomieszaniem, nudą – dokąd one cię zaprowadzą? Na pewno nie do Nibbāny. Nie zabierają cię tam, gdzie
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@KrolWlosowzNosa Dokładnie tak. Myśli to energia, jeśli nie będzie zasilana wyczerpie się i tym samym zniknie z głowy. Nie chodzi wcale o to aby pozbyć się ego. Mamy je sobie wychować. Nie mamy być transcendantelnymi istotami bez tożsamości, własnego zdania celów lub marzeń. Mamy poznać siebie, zobaczyć co nam naprawdę służy długofalowo, długoterminowo, nie tylko tu i teraz. Mądry człowiek nie dzieli rzeczy na dobre i złe, właściwe i niewłaściwe. Mądry
  • Odpowiedz
"W naszym klasztorze jest jedna mniszka. Jest wiele miłych mniszek, ale jedną z nich znam od około 17 lat. Jest zawsze bardzo miła. To jest w pewnym sensie niemożliwe. Więc zapytałem ją: "Jak możesz być zawsze taka miła?". Odpowiedziała: "To miłe uczucie być miłym. Przyjemnie jest być miłym człowiekiem."

To był dla mnie moment wglądu i pomyślałam: „Tak, jeśli mój ton głosu nie był specjalnie miły lub jeśli coś nie do końca
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Praktyka to ciężka praca, ale żeby się rozwinąć, musimy przejść przez trudności napotykane we wszystkim, czego się podejmujemy. W praktyce Dhammy zaczynamy od prawdy dotyczącej dukkhi, czyli wszechobecnego niezadowolenia z istnienia. Ale w momencie, gdy zaczynamy to rozumieć, upadamy na duchu. Nie chcemy na to patrzeć. Dukkha jest rzeczywiście prawdą, ale my chcemy ją jakoś obejść. Przypomina to niechęć do patrzenia na starych ludzi – wolimy patrzeć na młodych. Jeżeli nie chcemy
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Jednym z podstawowych spostrzeżeń Buddhy było to, że cierpienie, które naprawdę obciąża umysł, jest cierpieniem, które sami stwarzamy – i jest ono niepotrzebne. Choć sami to tworzymy i cierpimy z tego powodu, trzymamy się tego. Ma to pewne nieoczekiwane konsekwencje. Po pierwsze, dla wielu z nas, gdybyśmy nie cierpieli, bylibyśmy zgubieni. Nawet prosta idea niecierpienia trzymałaby nas w zawieszeniu. Dzieje się tak dlatego, że nasze najsilniejsze poczucie tego, kim jesteśmy, często wynika
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Rób to, co jest trudne. Medytuj dłużej, niż byś tego chciał. Medytuj podczas chodzenia dłużej, niż chcesz. Włóż w praktykę więcej wysiłku, niż chcesz, a przekonasz się, że odniesiesz korzyść. Wiąże się to z przetrwaniem tego, co trudne do zniesienia. Ból jest trudny do zniesienia. Niechęć innych ludzi jest trudna do zniesienia. Cóż, naucz się to znosić. To cię nie zabije. Nie oznacza to, że masz siedzieć i zaciskać zęby z bólu.
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Bądź co bądź to jest dobry sposób myślenia. Bez pracy nie ma wypłaty. Najwięcej medytacyjnej roboty można zrobić w trakcie trudnej sesji, a moralnej gdy się podejmuje słuszną decyzję, ale niewygodną.
  • Odpowiedz
Jest piękny fragment jednej z mów Ajahna Maha Boowa, w którym rozmyśla o śmierci Ajahna Muna. Na początku czuje się zagubiony. Oto odchodzi nauczyciel, na którym mógł polegać. Co ma robić? Po pewnym czasie zaczyna sobie uświadamiać: „Więc jakich rzeczy nauczał, gdy żył? Niech one będą moimi nauczycielami”. Postanowił trzymać się tego, że cokolwiek pojawi się w umyśle, nie przejmie się tym, ale pozostanie z tym jako czymś oddzielnym. Wtedy, bez względu
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

W trakcie mojego drugiego lub trzeciego roku z Ajaanem Fuangiem w Rayong nadeszła pora zimowa. Była to zimniejsza pora niż zazwyczaj w Tajlandii. Dął północy wiatr, a ja zacząłem tęsknić za domem, myśląc o tym, co dzieje się zimą, o śniegu, przygotowaniach do świąt Bożego Narodzenia. Wspomniałem przypadkiem Ajaanowi Fuangowi, że tęsknię za domem. Odpowiedział: 'Tak, każde społeczeństwo ma swoje głupie zwyczaje, prawda?' Następnie opowiedział o chińskim zwyczaju odwiedzania rodzinnego cmentarza co
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@KrolWlosowzNosa: taka wigilia na przykład. Kolacja polegająca na tym że trzeba przygotować dużo więcej jedzenia niż jest to potrzebne, przejedzenie, zmówienie modlitwy i pójście na pasterkę :D z tego wszystkiego to najlepsze dla mnie jest to że rodzina się spotyka. Prezenty to problem a i to jedzenie też problem bo niby matrony gotują, ale marudzą a nikt ich nie zmusza. Ja to bym zjadł chleb z serem, też bym się
  • Odpowiedz
Proszenie o jałmużne, ma pewne cechy rytuału. Zwykle między świeckim darczyńcą,
a mnichem, nie dochodzi do wymiany słów, ani kontaktu wzrokowego. Pewnego dnia, co było dość niezwykłe, starsza kobieta, wkładając mi jedzenie do miski, poprosiła mnie o pozwolenie na zadanie pytania. Widząc moje skinienie głowy na znak zgody, powiedziała: „Jak mogę przebywać w pustce? Mogę to robić przez krótkie okresy podczas medytacji, ale nie w życiu codziennym”.

Podsumuję moją odpowiedź: nie ma stanu pustki,
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Bądź dobry, bo niczyje życie nie jest łatwe.

Bądź dobry, bo każdy popełnia błędy.

Bądź dobry, bo każdy akt dobroci jest cennym darem dla świata.

Bądź
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Budda nauczył nas patrzeć na rzeczy tam, gdzie powstają. Kiedy się pojawią, nie pozostają. Rozwiązują się. Rozpadają się, a potem powstają. Kiedy powstają, rozwiązują się — ale nie chcemy, żeby tak było. Kiedy umysł jest wyciszony, chcemy, aby nadal był wyciszony. Nie chcemy, żeby zrobiło się zamieszanie. Chcemy czuć się swobodnie. Nasze poglądy są sprzeczne z prawdą. Budda nauczył nas najpierw widzieć te rzeczy dookoła, ze wszystkich stron. Tylko wtedy umysł będzie
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Załóżmy, że robisz zdjęcie telefonem komórkowym i udostępniasz je znajomemu. Czy obraz, który pojawia się na ekranie twojego znajomego jest taki sam, czy inny niż ten, który wysłałeś? Są zarówno takie same i jednocześnie różne, prawda? Obraz jest taki sam, ponieważ składa się z dokładnie tego samego układu pikseli, co oryginał. Różni się tym, że piksele tworzące obraz w telefonie twojego znajomego nie są tymi samymi pikselami, które tworzą obraz w twoim
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Mamy umiejętność kontemplowania prawdziwej natury wszystkich zjawisk i zauważania: „A teraz jest tak:”. Jednocześnie by zauważyć „jak jest” nie musimy przyjmować punktu widzenia jakiejś konkretnej osobowości. Możemy po prostu obserwować, jak ciało oddycha, jego ciężar, pozycję w danej chwili, i widzieć: teraz jest tak. To samo możemy robić z nastrojami: może jesteśmy dziś w pogodnym nastroju, a może czujemy się przygnębieni, może jesteśmy szczęśliwi, a może nieszczęśliwi – możemy to zauważyć
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Jednego razu, w trakcie sesji pytań do Ajahna Chah, które dotyczyły medytacji, pewien Mnich z Zachodu poskarżył się na swój niespokojny umysł. Powiedział, że czuje się sfrustrowany i zniechęcony faktem, że nie potrafi nad tym zapanować. „Gdy tylko zacznę medytować, całe opanowanie znika” – powiedział – „ umysł zatraca się w przeszłości i przyszłości. Luang Por, co mogę zrobić?”. Ajahn Chah powiedział mu, że patrzy na tę sprawę w niewłaściwy sposób. Tak
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Przeciwstawianie się to niechęć.

Pragnienie trwania to przywiązanie.

Ale nieprzeciwstawianie się nie ma być zachętą, a nieprzywiązywanie się nie oznacza odpychania.

Uważność
  • 13
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Pioter_Polanski Nie, nie o to chodzi. Pisząc "nic nie musisz robić" nie miałem na myśli tego, że nie musisz jeść, pić albo spać i absolutnie nic leż/siedź na dupie. Chodziło mi o to, że wtedy cokolwiek zechcesz zrobić przyjdzie Ci to z łatwością - bez żadnego wewnętrznego oporu i z maksymalną skutecznością na jaką w danej chwili Cię stać. Po prostu zrobisz to intencjonalnie - wyślesz intencję a umysł Ci to
  • Odpowiedz
Kiedy umysł się uspokaja, zyskuje poczucie przestrzeni.
Czegoś takiego nie można kupić.

Pracujemy nad tym poczuciem i odkrywamy, że pozwala nam ono zrezygnować z wielu innych przyjemności, bez których — jak się nam zdawało — nie moglibyśmy się obejść.

Jak powiedział Buddha, trening umysłu jest podstawowym warunkiem trwałego szczęścia. Zarówno dlatego, że daje siłę do porzucenia innych przyjemności, które pozostawiłyby rany na umyśle, jak i dlatego, że pozwala wejrzeć jaśniej w to, co robi twój
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

To jest to poczucie takiego flow. Luz, brak zmartwień, przebywanie tu i teraz, które pojawia się spontanicznie po wcześniejszym treningu. Od razu się lepiej żyje dzięki temu
  • Odpowiedz
Po dłuższej pracy z oddechem zaczynasz odkrywać, że to się opłaca. Naprawdę daje dobre samopoczucie, to po prostu satysfakcjonujące siedzieć tutaj i oddychać. Umysł czuje, że jest w domu. Gdy dasz mu uciec w myśli o innych rzeczach, to wyślesz go w rejony, które musi w całości dla siebie stworzyć. Ale w tu i teraz nie musisz wiele tworzyć. Kiedy pozostajesz z oddechem, znacznie mniej obciążasz umysł. A kiedy przyzwyczaja się do
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Często powtarzam, że nieważne, czy się czymś zachwycamy, denerwujemy czy jesteśmy szczęśliwi lub cierpimy, płaczemy albo śpiewamy piosenki – to wszystko jest nieważne, żyjąc bowiem w tym świecie, żyjemy w klatce. Nie wykraczamy poza klatkę. Nawet jeśli jesteś bogaty, żyjesz w klatce. Jeśli jesteś biedny, żyjesz w klatce. Jeśli śpiewasz i tańczysz, to śpiewasz i tańczysz w klatce. Jeśli oglądasz film, oglądasz go w klatce. Czym jest ta klatka? To klatka narodzin,
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Nie ma niczego niewłaściwego w sposobie, w jaki ciało starzeje się i zapada na różne choroby. Ono po prostu podąża za własną naturą. A więc to nie ciało jest przyczyną naszego cierpienia, lecz nasze niewłaściwe myślenie. Kiedy to, co naturalne, postrzegamy w nieprawidłowy sposób, z pewnością pojawi się pomieszanie.

To tak jak z wodą w rzece. To oczywiste, że płynie ona w dół, z biegiem rzeki, nigdy pod górę. Taka jest po prostu
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Alexy: użyj rozsądku. Równie dobrze można zinterpretować buddyzm tak, że w ogóle nie powinieneś nic jeść, bo przecież pragnienie jedzenia to też pragnienie jak każde inne, ale zdroworozsądkowo nie ma sensu porzucać jedzenia. Tutaj podobnie chodzi głównie o zdystansowanie do ciała. Ciało zawsze dąży do rozpadu, oczekiwanie, że będziesz wiecznie piękny i młody sprowadzi na ciebie uderzenie. Taki stan rzeczy trzeba zaakceptować, ale niekonicznie oznacza to, że nie musisz podejmować
  • Odpowiedz
@Alexy: chodzi o to aby zrozumieć naturę ciała, która jest jaka jest, podobnie jak natura każdej innej rzeczy. My cierpimy ponieważ chcemy to zmieniać.
Nie chodzi tu o żadną autodestrukcję, ale właściwe zrozumienie tego czym rzeczy są, jak pojawiają się i odchodzą. Oprócz tego rób wszytko co słuszne, dobrze się odżywiaj, nie czyn drugiemu..., dbaj o siebie i innych itd itp.
  • Odpowiedz
“Co zrobię, kiedy moi ukochani mnie opuszczą? Co zrobię, jeśli zachoruję na raka? Co zrobię, gdy stracę wszystkie pieniądze? A co, jeśli nie zostanę oświeconym zanim umrę?”

W zasadzie, umieramy jedynie w teraźniejszości; nie możemy umrzeć w przyszłości, ponieważ jeszcze się nie wydarzyła. Ale przyszłość kryje w sobie możliwość straty i choroby, i wiemy, że się starzejemy. Dla większości ludzi nie są to przyjemne spostrzeżenia, prawda?

W przyszłości zawsze czai się widmo śmierci, choroby
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@billuscher: nie mogę się zgodzić, taka postawa to moim zdaniem splamienie, trutka dla umysłu. Jestem zdania, że najlepiej ćwiczyć postawę, gdzie wahadło emocji wszelkich wisi bezwładnie w środku, pamietwjac przy tym o nietrwalosci i pełnym uwarunkowaniu wszystkiego czego doświadczamy.
  • Odpowiedz
W praktyce kontemplujemy normalny oddech i zwyczajną świadomość. Aby zrozumieć istnienie, rozważamy zwyczajne uczucia, wspomnienia i myśli. Nie chwytamy się fantastycznych idei i myśli dla zrozumienia skrajności istnienia. Tak więc, nie angażujemy się w spekulacje na temat ostatecznego sensu życia, Boga, zła, nieba i piekła, tego co stanie się z nami po śmierci, czy reinkarnacji. W medytacji buddyjskiej obserwuje się, po prostu, chwilę obecną. Narodziny i śmierć, które wciąż trwają tu i
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@KrolWlosowzNosa: Jeden daje się ponieść wyobraźni i patrzy na nią bezrefleksyjnie, daje ponieść się przyjemności. Drugi chce mieć tak jak tamten, naśladuje, zazdrości, szuka kogoś kto mu pokaże, zamiast odkrywać samemu. Trzeci w ogóle nie medytuje tylko patrzy na innych i ich nienawidzi.
  • Odpowiedz
@Nemayu: no i własnie cała zabawa w tym, żeby rozwijać postawę, że to nie ja się zachwycam, denerwuje, smuce, tylko mój pełen uwarunkowań umysł snuje telenowele, a ja niemądry pakuję się setny raz między kartony, a Hankę Mostowiak ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz