Dziwi mnie, że przegrywy, na których wylało się tyle internetowego hejtu, nie nabrały pokory. Takie sytuacje zwykle czegoś uczą, pozwalają zobaczyć siebie z innej perspektywy, są powodem do autorefleksji. Zwłaszcza, że pomiędzy wyrzygami hejterów było dużo merytorycznych opinii, które mogli wziąć do siebie i pomyśleć, co sami zrobili źle. Tymczasem niektórzy z nich ciągle są przekonani o własnej zajebistości i nie czują się odpowiedzialni za to, co ich spotkało po programie. Ciekawe,
@jj9001: Dokładnie. Przychodzą, bo dostają ostatnią szansę, a zachowują się, jak obrażone diwy, bo widowcy nie poznali się na ich wybitnych osobowościach i nie pokochali za rymowanki i śluby, a produkcja nie dała im angaży do telewizji.
#bigbrother