#18 Droga Warszawa- Łódź. Jedzie nią Biskup i zobaczył prostytutkę stojącą na poboczu, stanął i mówi: - Dziecko jesteś na złej drodze! - Ech wiedziałam, że na innej TIR-y będą jeździć
#18 – Mamo, czy to prawda, że Bóg nas karmi? – pyta Jasiu. – Prawda, synku. – Mamo, a czy to prawda, że bocian przynosi dzieci? – Tak, synku. – A czy prawdą jest to, że święty Mikołaj przynosi nam prezenty?
#18 Jasio cierpliwie wyczekuje na prezenty od Świętego Mikołaja. W końcu o północy zniecierpliwiony pyta: – Mamusiu, kiedy wreszcie przyjdzie Święty Mikołaj? – A czy ja wiem syneczku, o której godzinie wróci twój tatuś z klubu gogo?
#18 Jasiu wysyła list do Św. Mikołaja i pisze: „kochany Mikołaju. W tym roku chcę dostać siostrzyczkę”. Parę dni później Św. Mikołaj odpisuje: „kochany Jasiu. Najpierw przyślij mi mamusię”
#18 Droga Katowice- Kraków. Jedzie nią Siety Mikołaj na saniach i zobaczył prostytutkę stojącą na poboczu, stanął i mówi: - Dziecko jesteś na złej drodze! Będzie ruzga!? - A co! To Tiry już tędy nie jeżdżą?
W pewne Boże Narodzenie św. Mikołaj wychodzi z komina i zostaje zaskoczony przez 19- letnią blondynkę. Ona mówi: - Św. Mikołaju, zostaniesz ze mną? - Ho, ho, ho - rzekł św. Mikołaj - muszę dostarczyć te wszystkie zabawki dobrym chłopcom i dziewczynkom. Zdjęła swoją koszulę nocną, pozostawiając jedynie stanik i majtki, i pyta: - Św. Mikołaju, zostaniesz ze mną? - Ho, ho, ho, muszę dostarczyć te zabawki chłopcom i dziewczynkom.
#18 Kłóci się mąż z żoną. Kłótnia w stadium zaawansowanym. Żona ma pretensje o wszystko, krzyczy... W pewnym momencie mąż jej przerywa i mówi spokojnym głosem: - Ty to powinnaś być żoną Świętego Mikołaja. - Jak to? - Może by częściej z prezentami do dziewczynek w świat wyjeżdżał...
#18 Wigilia. Stół zastawiony "jadłem wszelakiem", rodzice śpiewają kolędy, choinka pięknie świeci lampeczkami a dziecko jak to dziecko czeka na prezenty. W końcu dzwonek do drzwi. - To Święty Mikołaj - radośnie krzyczy mały chłopczyk - Prezenty przyniósł. Rzuca się do drzwi, otwiera i... Do mieszkania rzeczywiście wtoczył się Św. Mikołaj, tylko tak napier***ny, że ledwo mógł na nogach ustać. Walnął się na kanapę i powiódł mętnym wzrokiem po biesiadnikach.
- Mikołaju, są święta, wszyscy umierają, może jeszcze ci przynieść dziwkę 12h?
#18