Mój wuja jest z narkotykowego, ogólnie nie ma nic przeciwko trawie, no ale praca to praca. Głównie polują na "twardsze". Opowiadał mi ostatnio że jest wysyp ludzi co dilują na telegramie, snapie, mówi że to jest dla nich łatwy kąsek, bo namierzenie takiego osobnika to 5 minut roboty, a przeprowadzenie kontrolowanej transakcji jest prostsze niż zrobienie tostów. No ale do sedna... Dzięki temu dochodzą do bardziej zorganizowanych grup (proto-dilerzy
Mój wuja jest z narkotykowego, ogólnie nie ma nic przeciwko trawie, no ale praca to praca. Głównie polują na "twardsze". Opowiadał mi ostatnio że jest wysyp ludzi co dilują na telegramie, snapie, mówi że to jest dla nich łatwy kąsek, bo namierzenie takiego osobnika to 5 minut roboty, a przeprowadzenie kontrolowanej transakcji jest prostsze niż zrobienie tostów.
No ale do sedna... Dzięki temu dochodzą do bardziej zorganizowanych grup (proto-dilerzy