w chum zajebiście Astronałty zagrali, naprawdę, myślałem, że nie uda im się na żywo oddać tego atmosferycznego brzmienia, a jak zagrali Route 666 (które na płycie jest najsłabszym IMO kawałkiem) to kosmos został r-----------y.
i jakiś kuc się oświadczył na scenie. :< niestety, jego wybranka się zgodziła. :<
@drain_pipes: właśnie i to i to było, a niektóre kawałki były jeszcze dodatkowo dopieszczone względem wersji albumowych. z moich ulubionych zabrakło tylko the end of the beginning, ale mogę im wybaczyć bo na koniec zapodali fireflies. z tego co pamiętam:
Red Hot Chili Peppers - Snow :)
Komentarz usunięty przez moderatora