Khrikuli zepsuł mi odsłuch całej sesji wieczornej, bo po nim nikt z czwórki już tak do mnie nie przemówił grą. Najbliżej była Kuwahara, do której czuję sympatię od I etapu, ale też coś mi w jej grze dziś nie leżało, choć nie wiem co dokładnie. Najdalej z kolei Hyo, który grał tak jakoś gęsto, wirtuozersko (chociaż np. tę dziwność finale sonaty odegrał świetnie). Ale może taki dzień, że potrzebowałem gry bardzo stonowanej

psycha












Tacy niby koneserzy, światowcy i w ogóle ( ͡º ͜ʖ͡º)