Teledysk, którego mam ochotę się czepiać za różne rzeczy, ale jednocześnie jest tak przesycony radością z realizowania porąbanych pomysłów, że nie mogę się nim nie zachwycić. Przy czym sama historia, w swym bezsensie, stanowi bardzo fajną metaforę życia. Tego, że pomimo tego, że wiemy co czeka nas na końcu, powinniśmy wykorzystywać dany nam czas jak najlepiej i robić to co czyni nas
@mrocznyprecel: Samo pisanie tego typu postów już jest czymś wspaniałym, bo zaczynasz tworzyć coś swojego. Żyjemy w takim konsumpcyjnym świecie, gdzie pochłaniamy różne rzeczy, a sami nie wychodzimy z inicjatywą. A człowiek rozwija się tylko przez tworzenie, i samo dostarczanie wytworów ze świata zaspokaja go w pewnym sensie, lecz koniec końców, nie jest on człowiekiem spełnionym.
@FilozofujacyTopor: Bardzo mądre słowa. To świetna metoda terapeutyczna, bo gdy przegryw uświadomi sobie, że posiada moc sprawczą, może coś stworzyć, zmieni to sposób w jaki postrzega samego siebie. Zwłaszcza gdy ktoś jego twórczość doceni. Dlatego lubię Wykop, bo ludzie są otwarci i można się spodziewać konstruktywnego podejścia.
Jak tylko pogoda się ustabilizuje, zrobię takie coś, co w dalszych słowach opiszę. Dodam sobie rano, do kawusi, wpis określający jakieś ciekawe miejsce w świecie i moim celem będzie tam dotrzeć i zrobić zdjęcie moim prehistorycznym aparacikiem. Po powrocie, do drugiej kawki, dodam sobie wpis z podsumowaniem i wspomnianym wyżej zdjęciem. Jeżeli znajdę pracę to model się zmodyfikuje. Tak sobie o tym pomyślałem, bo dzisiaj odpoczywam od wychodzenia z przegrywu, a takie
Muszę nauczyć się pokory. Wobec siebie i wobec innych. Inteligencja i wiedza na niewiele się zdają jeżeli człowiek nie panuje nad emocjami. Dotyczyć to może wszystkiego, zarówno wychodzenia z przegrywu, jak i relacji z ludźmi. Nieświadomość swoich emocji oznacza nieświadomość intencji. Może wydawać mi się, że moje postępowanie jest słuszne, ale tak naprawdę nie mogę mieć takiej pewności. Patrzę w lustro i trochę nie wierzę, że ten
Bardzo miałem przyjemny dzień. Zmęczony jestem, ale strasznie zadowolony. Nie dość, że cały dzień trzymam nerwicę na dystans, to jeszcze całe popołudnie prawie na świeżym powietrzu i to w miłym towarzystwie. Cóż za luksus! Zawitałem do biblioteki i znalazłem takie cudowne książki, że mi się to w głowie nie mieści. W tym podręczniki do C++, Unity i gramatyki japońskiej, więc będziem spędzać czas konstruktywnie. Zimno było, ubrałem
Ach! Kolejny dzień, kolejne #!$%@?! Niby sam, ale nie sam, bo nerwica zawsze przy mnie. Uchylę Wam rąbka mojego #!$%@?, usiądźcie i posłuchajcie.
Czasami mam tak, że jak robię coś co ma dla mnie znaczenie, to w krytycznym momencie dopada mnie stres, który jakoś wpływa na mój organizm. Dzisiaj dorwało mnie to podczas włączania komputera, przy okazji świadomości, że muszę kilka rzeczy zrobić. Wiem, że to dość ważne sprawy, więc huraaaaa, nerwica
@Badyl69: Dziękuję bardzo, jednym z powodów mojego uporu jest to, że serio zabawnym będzie gdy z nerwicą pomoże wygrać mi Wykop. To brzmi na tyle absurdalnie, że aż dodaje sił i motywacji.
Trochę muszę uporządkować i usystematyzować wpisy z podsumowaniami. Podzielić na kategorie i w ogóle sprawić, żeby to było bardziej przydatne i motywujące. Miałem to robić już dzisiaj, ale odnerwicowo mnie głowa rozbolała i ciężko mi się zebrać, więc odłożę na jutro. Teraz chcę tylko myśli skupić na czymś innym i miło spędzić wieczór.
PODSUMOWANIE DNIA
Wychodzenie z piwnicy (dzień 5)(rekord wyrównany) Zacząłem sobie mierzyć ilość
Bo lubię dziwne rzeczy, a to jest gra (a tak właściwie visual novel) o byciu dziewczyną, która mieszka w jaskini i podczas uczęszczania do ekskluzywnej akademii dla ptaków romansuje z gołębiami. Tak. To parodia otome, czyli romansowych, japońskich gier dla dziewczyn, a ja dość lubię ten gatunek, więc powinienem się obśmiać. Absurd całego pomysłu i masa nawiązań, czy to do popkultury, czy
@mrocznyprecel: część routów jest trochę zabawna, część jest słaba, ostatni finałowy route odblokowany za przejście wszystkich innych jest bardzo fajny.
Polecam też sequel/fandisc Holiday Star. Tam zaś początkowe routy są średnie, ale na końcu dostaje się najdłuższy, tytułowy route który jest znowu bardzo przyjemny.
Przegryw to wyzwalający stan. Gdy człowiek upada tak nisko, że nie jest w stanie już dostrzegać swojej wartości, cóż gorszego może zrobić mu życie? Co powstrzymuje Nas przed szukaniem szczęścia i podejmowaniem ryzyka? Wydaje mi się, że chyba tylko przywiązanie do porażek, nic więcej. Przywiązanie do jedynego stałego elementu życia. Podczas najgorszych ataków nerwicy potrafiłem leżeć długo na podłodze i kwiczeć jak prosię i powiem Wam, że
W sumie szybko do mnie dotarło, że teraz pełnię księżyca mamy, a jak pełnia jest, ja spać nie mogę. Nawet nie musi mi ten okrągły cymbał w oczy świecić, wystarczy że czuję jego obecność, no normalnie jak Patrick Swayze w "Uwierz w ducha", nie będę spał, będziemy razem wazony lepić, ja pierdzielę.
Plany miałem na dzisiaj niebotyczne, ale jakoś nie wyszło, bo nieprzytomny byłem, pół
Jak to w moim #!$%@?. Myślałem, że sobie powalczę z nerwicą wciągając popkulturkę, nawet sobie tag założyłem specjalny i dopiero co zacząłem, fajnie, a mnie zaś ta #!$%@? dopada, bo już nawet nie pamiętam za co, coś z klatką piersiową, jak zwykle, bo jestem przewrażliwiony. Duszności mam i ucisk czuję, ja #!$%@?ę. Przy czym dobrze się składa, że mnie jakieś takie przygnębienie życiowe dopadło, więc walić to, nic nie robię, popełnię w
Masaaki Yuasa to mój ulubiony współczesny twórca anime. Jego styl jest bardzo rozpoznawalny, kreska i projekty często wydają się dość chaotyczne i niedbałe, ale stoi za tym głębszy zamysł. Dziwne kształty, nierówne linie i niestandardowe zabiegi animacyjne sprawiają, że ciężko traktować jego dzieła jako po prostu kolejne anime, zmuszają mózg widza do odbierania bodźców w nieco inny sposób. Yuasa dość
@Crantor: To cudowne jak podnieca go dobra animacja i zabawy stylem. No i podziwiam go, że tyle lat konsekwentnie pracował, robił swoje i w końcu jest powszechnie doceniany. Noż wzór do naśladowania.
Wpis wstępny objaśniający po co mi to w kontekście procesu wychodzenia z przegrywu.
#precelsiejara to tag, na którym będę opisywał moje wrażenia z obcowania z rzeczami, którymi się ekscytuję. Będę skupiał się głównie na różnorakich wytworach popkultury, ale fajnie by było dodać później podróże czy też zdobywanie przydatnych w życiu umiejętności. Chciałbym w ten sposób połączyć przyjemne z pożytecznym. W jaki sposób? Jeżeli będę chciał skończyć jakiś tytuł czy
@Mescuda: a dziękuję, nieco się boję, bo to będzie dla mnie test i walka o przetrwanie. Znaczy takie trochę finałowe starcie z nerwicą, także doceniam.
Przez ostatnie dwa dni naprawdę dobrze się czułem. Obawiam się, że trochę się tym zachłysnąłem i mój organizm ponosi tego konsekwencje. Nie to, że żałuję czegoś co zrobiłem, było naprawdę świetnie, ale serio nie jestem przyzwyczajony. Uderzyło mi to do głowy, zbyt wiele rzeczy chciałem zrobić, zbyt wiele myślałem, skończyło się to przemęczeniem i zarwaną nocą. Oj jak ja się teraz paskudnie czuję, mówię Wam. Przy czym
Kolejny całkiem dobry dzień. Chociaż na wieczór mi się nieco namieszało w głowie, bo nadal boję się być ocenianym przez innych, ale rozchodzę to. W swoim umysłowym #!$%@? czuję się czasem jak superbohater. W sensie, że te wszystkie problemy odcisnęły na mnie takie piętno, że aż zyskałem supermoce. Już wyjaśniam.
Walka z nerwicą wymagała ode mnie nauczenia się koncentrowania na wszystkim co robię, na bacznym obserwowaniu działań
Tagowego, terapeutycznego porządkowania życia ciąg dalszy. Wychodzenie z przegrywu uświadomiło mi, że szczerze i namiętnie kocham teledyski. Dlatego zakładam tag #precelkontrateledyski i będę wrzucał na niego klipy, które mi się podobają. Rozpiszę się też odpowiednio, wiadomo. Kilka już takich wpisów mam za sobą, a że szkoda, żeby tak zostały bez domu, załączam je poniżej.
Swego czasu popełniłem kilka wpisów o tym jak dzieła popkultury mogą pozytywnie wpływać na psychikę w kontekście procesu wychodzenia z przegrywu. Postanowiłem to kontynuować, także w ramach autoterapii i dlatego zakładam nowy tag #terapeutycznakultura żebym mógł sobie zbierać wpisy w jednym miejscu, a nie tak jak wcześniej, rozrzucać je po całym Mirko. Poniżej załączam to co już opublikowałem w tym temacie.
@mrocznyprecel: O widzisz, zaraz idę pod prysznic i potem zacznę sobie czytać te wpisy. Z tego co widzę, to Dark Souls fajnie, że jest, dobra giera, a Night in the Woods muszę ukończyć, bo się dawno zatrzymałem i jakoś tak nie miałem chęci.
@Krawedziowy96PL: Mogę się zgodzić, takie drastyczne rozwiązania często działają, ale nie pozwalają w pełni poradzić sobie z problemem na gruncie psychicznym. No nie ma czasu na to po prostu, dyskomfort jest zbyt duży. Dlatego problemy mogą później nawrócić, może słabsze, ale jeżeli padną na podatny grunt, znowu mogą być groźne.
Też nie każdy przegryw może liczyć na wsparcie, a dziewczyny to już w ogóle. Przy czym anime właśnie dobrze ujęło odczucia
Będzie krótko, bo zmęczon jestem niemiłosiernie, ale przynajmniej napiszę coś w miarę oryginalnego. Znaczy jak na mnie. Czuję się całkiem dobrze. Robię różne rzeczy, bawią mnie, zamiast myśleć o smutnych sprawach to staram się jakoś działać i w ogóle miło jest. Tylko wyczerpało mnie to i głowa mnie boli, ale łyknę zaraz tabletkę i postaram się mieć sympatyczny wieczór. Taki się zapowiada w sumie, trochę słodkiego, Twitch
@mrocznyprecel: ja #!$%@?, jak można nie umieć sie ogolić?
- nie przyciskaj tylko ciągaj po powierzchni - golisz najlepiej pod włos, będzie dokładniej - używaj odpowiedniego kremu do golenia(wbrew pozorom taki Wars jest lepszy od Gilette'ów) - gól sie najlepiej po kąpieli, kiedy skóra jest zmiękczona - nie będziesz sie tyle zacinał - jeśli masz twardy zarost(ja tak mam na przykład), to używaj jednorazówek jako faktycznych jednorazówek, bo tępym ostrzem to
@Kakyoin: Golę się zazwyczaj gdy zarosnę jak niedźwiedź, a do tego jestem straszliwie niecierpliwym nerwusem. Mam właśnie twardy zarost dość. W sumie postaram się bardziej rozmiękczać, pokombinować z kremami i stosowaniem maszynek. No i cierpliwość i systematyczność. No i jak teraz o tym myślę to chyba jednak przyciskam częściej niż myślałem, z tych nerw niechybnie.. Będę uważniejszy. Dzięki wielkie za porady.
Wychodzę powoli z przegrywu i staram się zapełniać czas różnymi ciekawymi aktywnościami. Na razie staram się pisać jak najwięcej, uczyć się japońskiego i dogadywać się ze swoją nerwicą natręctw. Chciałbym zrobić drugie podejście do programowania. Ciekawią mnie też programy do tworzenia gier (najbardziej RPG Maker i Unity), a poza tym fajnie by było nauczyć się rysować. Może ktoś doradzi coś jeszcze? Jakieś skille przydatne dla takiego przegrywa jak ja. Byłbym wdzięczny.
@dleifteh: Na pewno to jedno z najlepszych wprowadzeń, bo sprawdzałem kilka książek i ta była najprzystępniejsza. Jakby Ci kumpel tłumaczył co i jak. Przy czym pewnie najlepiej sprawdzić kilka podręczników jeszcze, może Tobie przypasuje inny. Najważniejsze jest ogarnąć zasady i podstawowe elementy języka. Gdzie się co znajduje i jaką spełnia rolę. Nie miałem problemu z tą książką, a zielony jestem bardzo, więc wydaje mi się, że mogę polecić. Będę szukał dodatkowych
Kolejny pomysł na terapeutyczny tag, który pomoże przy wychodzeniu z przegrywu. Myślę o opisywaniu swoich bloków psychicznych, rzeczy które muszę lub chciałbym zrobić, a z różnych powodów nie potrafię. Opiszę na czym taki blok polega i prawdopodobnie wyznaczę sobie czas na jego przełamanie. Jeżeli mi się nie uda i w tym czasie nie opiszę rezultatów, uznaję wychodzenie z przegrywu za porażkę i nie dbam już o nic.
@drWind: Zdaję sobie z tego sprawę i jestem wdzięczny za wsparcie. Tylko wcześniej chciałbym sobie poukładać kilka rzeczy w głowie, żeby wiedzieć czego od terapii oczekuję. Chcę zdecydować o tym sam. To dla mnie ważne.
@mrocznyprecel: Mi bardzo pomaga "wylewanie" wszystkiego z siebie na papier, opisywanie swoich przemyśleń, uczuć itp. Może to brzmi jak gównoporada, ale myślę, że poczujesz się lepiej prowadząc coś takiego, czasem nawet w trakcie pisania dochodzi do Ciebie wiele refleksji, pozatym miło jest wrócić do takich notatek po jakimś czasie i sprawdzić swój progress, może niewielki, ale zawsze to coś
Wpis 6
Foxy Shazam - Holy Touch
Teledysk, którego mam ochotę się czepiać za różne rzeczy, ale jednocześnie jest tak przesycony radością z realizowania porąbanych pomysłów, że nie mogę się nim nie zachwycić. Przy czym sama historia, w swym bezsensie, stanowi bardzo fajną metaforę życia. Tego, że pomimo tego, że wiemy co czeka nas na końcu, powinniśmy wykorzystywać dany nam czas jak najlepiej i robić to co czyni nas