Mój, prawie trzyletni, brzdąc pomimo tego, ze mówimy w domu tylko po polsku, nie łapie za bardzo polskiego i zdecydowanie lepiej mówi po angielsku, w którym to języku zwracają się do niego w przedszkolu. I ja i mój #rozowypasek bardzo nad tym faktem ubolewamy, dlatego czytamy mu dużo książek po polsku, znajdujemy polskie bajki do oglądania, zapewniamy regularne rozmowy z babciami, słowem robimy naprawdę dużo, żeby nauczył się języka polskiego. Efekty są mizerne, jak dotąd, bo pomimo ogromu włożonej pracy, brzdąc topornie wchłania nowe słownictwo - w porównaniu do słownictwa angielskiego, które już sobie przyswoił, dlatego, każde nowe polskie słowo jest witane z zachwytem.
Od pewnego już czasu uczę go jak interpretować kolory sygnalizacji świetlnej na przejściu dla pieszych, gdzie zamiast "red, stop!", "green, go", oczekuje ze wreszcie powie "czerwone, stój", czy "zielone, idź".
Myślę, że mężczyźni powinni zacząć zakładać jakieś swoje związki, bo niedługo będą musieli walczyć z nawiedzonymi samicami na duża skalę...Coraz częściej widzę afery z "zawłaszczaniem przestrzeni publicznej" i "molestowaniem w przestrzeni publicznej". Jeden z przykładów tej głupoty z linka zamieszczonego na fejsbuku:
Kampania „Złóż nogi“ to inicjatywa Istanbul Feminist Collective (IFK), mająca na celu uwidocznienie problemu molestowania w miejscach publicznych. W odpowiedzi na nią wiele kobiet podzieliło się zdjęciami sprawców rozkraczania nóg
Mirki i mirabelki z #krakow, mój różowy szuka dobrego i nie za drogiego (60/80zł max) fryzjera. Jedyny lokal w którym moja robiła sobie włosy został zamknięty i teraz panuje wielki stres, bo nie wiadomo gdzie iść, żeby fryzjer niczego nie #!$%@?ł na głowie ( ͡°͜ʖ͡°). A że mirko to piękne miejsce pełne skorych do pomocy ludzi to pytam :). #fryzjer
I ja i mój #rozowypasek bardzo nad tym faktem ubolewamy, dlatego czytamy mu dużo książek po polsku, znajdujemy polskie bajki do oglądania, zapewniamy regularne rozmowy z babciami, słowem robimy naprawdę dużo, żeby nauczył się języka polskiego.
Efekty są mizerne, jak dotąd, bo pomimo ogromu włożonej pracy, brzdąc topornie wchłania nowe słownictwo - w porównaniu do słownictwa angielskiego, które już sobie przyswoił, dlatego, każde nowe polskie słowo jest witane z zachwytem.
Od pewnego już czasu uczę go jak interpretować kolory sygnalizacji świetlnej na przejściu dla pieszych, gdzie zamiast "red, stop!", "green, go", oczekuje ze wreszcie powie "czerwone, stój", czy "zielone, idź".
Kilka