Zupełnie nie rozumiem zachwytów nad Kownackim, jak dla mnie wcale nie był lepszy od Martina, w ringu porusza się mega powoli (tak, że przy nim Martin który "człapie" wyglądał na super zwinnego) i zbiera dosłownie wszystko na głowę, zero obrony a co najgorsze to nie robi praktycznie żadnych postępów. Na pewnym poziomie sama mocna głowa i nacieranie do przodu bez myślenia już nie wystarczy i coś czuję, że Adam właśnie dotarł do

iamostry





