@budep: Ja też myślałem że jakoś to będzie, że tak jak równieśnicy będę się gubił, szukał swojego miejsca, a jak przyjdzie mój moment to go zauważę, wykorzystam. A nie dzieje się nic, chociaż próbowałem. Nie potrafię się pchać, rywalizować z innymi, zawsze sobie umniejszam, boję się odpowiedzialności, obowiązków. Nie mam już siły na działanie, jestem zmęczony samym myśleniem i na maksa zblokowany. Rodzice nigdy się nie interesowali, myśleli że jestem
@piecnadziesiec: Żyję samotnie od zawsze, nie mam przyjaciół, bycie w związku to dla mnie poziom wyżej w byciu blisko. Jest trudno, bo nie spełniam społecznych wymogów. Niedługo dobiję do trzydziestki i czuję się z tym dziwnie, że ludzie korzystają z życia, a ja żyję jak mnich. Dopóki nie skonfrontuję się z rzeczą jest ona dla mnie interesująca, więc myśl że ktoś chciałby dzielić ze mną życie jest przyjemna, ale nie
@hans211: Ja już nie widzę sensu w rozwijaniu swojego wnętrza. Myślałem, że próbuję do siebie dotrzeć, a wygląda na to że buduję mur między mną a światem. Co z tego, że nie prowadzę normickiego życia, kiedy z tego swojego świadomego też nie jestem zadowolony. Nie czuję żebym coś z tego miał, tylko dokładam do obwarowania. Cierpienie mnie stworzyło, cierpienie mnie zniszczy. W takim razie jesteśmy bohaterami skoro kontynuujemy życie wiedząc
@panzyd: ja nawet nie patrzę ludziom na twarze, jak sobie stoję w kolejce i tylko ktoś się zaśmieje, to już wymyślam, że ma lepiej ode mnie i zaraz wróci do swojego wspaniałego życia
Trochę żal niewykorzystanej okazji na bezwarunkową miłość albo zjawiskową śmierć. Ale jak się nie udało za młodu, to teraz pozostaje grzecznie dogorywać. Lepiej nie mieć nigdy, niż bylejakie po tym okresie.