@fixie: Mądra i rozsądna wypowiedź, szkoda że nic nie zmieni. Szkoda też, że przy okazji tego jak mówił o ścieżkach rowerowych, nie wspomniał o bzdurnym prawie, które po tych ścieżkach jeździć nakazuje. Każdy kto przejechał chociaż 50km szosą po mieście, wie, że niestety, ale większość ścieżek nie jest przystosowana do jazdy sportowej. Kilkakrotnie w tym wywiadzie pada hasło o znajomości przepisów, niestety te przepisy często też utrudniają życie kolarzom, szczególnie
To uczucie gdy masz dobry dzień i noga podaje, lecz na odcinku gdzie się 'z--------a' odhaczają Cię ci, którzy nie dają rady. I zaginanie się ile sił nie ma szans powodzenia. Patrzysz tylko jak z 15 metrów dziury robi się sto, bo Ty jesteś sam, a w grupie jest 12 osobników. Potem robi się 200 i 300, a Ty wciąż gonisz, bo noga podaje. Kuźwa :/ Zatem
62 za wczorajszy trening grupowy. 54 za dzisiejsze solo przed burzą
Dobijam w tym sezonie do 6 tysięcy, więc nadszedł 'kryzys'. W nogach siły brak, nie chce się patrzeć na Lolę, jeszcze dwa tygodnie i przejdzie. Powtórka z rozrywki pod koniec września przy 11 tysiącach, a potem już z górki i zabawa z przełajem.
Od mechanika gdzie zostawiłem samochód, na śniadanie na Bolko, potem na terapię i do domu. Całe Opole przejechane dookoła, a raptem 10 km. Miasto wojewódzkie (;
Dostałem raka. Kupujemy chińskie koła i oblepiamy naklejkami droższych producentów 'bo rower ma wyglądać'. Zresztą wiele na tym blogasku kwiatków. http://53x11.pl/tested-chinskie-kola-karbonowe/
@Golomp: @fixie: Jak ktoś chce to niech sobie jeździ nawet na karbonie produkowanym przez pana Mietka zza płotu, nic mi do tego. Natomiast naklejanie na to naklejek znanych firm czy wręcz jeżdżenie na typowych podróbach znanych ram to jest dla mnie maksymalna żenada. To jak chodzenie w tanich podróbkach Hugo Bossa, Versace czy innych drogich firm odzieżowych. Nie ma wstydu żadnego w tym, że kogoś nie stać na
Człowiek niby ma kontuzję uprzykrzającą jazdę, ale nie da się nie jeździć. Po wczorajszym lajcie na rundzie treningowej, dzisiaj wpadł lajt w Czechach. 80 spokojnych kilometrów z 1500 metrami do góry. Jechało nas 5, więc było całkiem przyjemnie. Na podjazdach było z kim gadać, a na zjazdach kogo gonić. Znajomy pokazał mi najtrudniejszy kilometr w jego życiu, a ścigając się w elicie trochę widział. Podjazd
#rower #szosa
@twardziel_psychopata: na ujęciu jak wjeżdża do budynku widać odbicie kolesia ze steadicam'em